Blog > Komentarze do wpisu

Stratedzy

O ile dobrze pamiętam, już sporo czasu temu Albiceleste10 twierdził, że ludzie jeszcze zatęsknią za Listkiewiczem. Za tym samym człowiekiem, którego krytykowano (czy też - na którego szczuto) do tego stopnia, że wandale zdewastowali grób jego rodziców. Za tym samym Listkiewiczem, którego swego czasu uważano za największe zło polskiej piłki.

I oto stało się. Redaktorzy Sarzało i Szadkowski wspólnie nabazgrali apel do nowego ministra sportu. Jednej z nadziei dla pogrążonego w kryzysie polskiego futbolu upatrują w osobie, którą ledwie rok wcześniej usilnie z niego wypychali - Michale Listkiewiczu. Czy jest to działanie w imię zasady "niech nie wie lewa twoja ręka, co pisze prawa", czy może syndrom pamięci złotej rybki (przeuroczego skądinąd stworzenia) - kwestię pozostawiam otwartą.

Cechą charakterystyczną dla tego typu apeli - wysadzić w powietrze, roznieść w pył, zrównać z ziemią i zaorać - jest ich bezideowość i bezrefleksyjność. Zburzyć można bez trudu, gorzej wybudować. Padają oczywiście frazesy, śmieszne czy żałosne, o "sprawnych menedżerach", którymi warto zastąpić leśnych dziadów, tym razem dziwacznie nazywanych "kombatantami z regionu". Jednak gdy z poziomu abstrakcyjnych fantazji autorzy schodzą na realny grunt, rzucają tylko dwa nazwiska: Boniek i Listkiewicz. Przejście do konkretów polega więc na tym, że proponuje się skok. Nie, bynajmniej nie jakościowy - skok w czasie, w kierunku wstecz. Przed siedmiu laty prezesem PZPN był bowiem Michał Listkiewicz, a jego vice - Zbigniew Boniek.

Oczywiście cały ów "projekt", poza koncepcją, aby rząd ingerował, nie opiera się na żadnej szerszej myśli. Ba, nie mówi się nawet o jakichkolwiek prawnych przesłankach wprowadzenia kuratora. To taki plan "zero" - najpierw rozwalimy, a co potem, to się zobaczy. Strategia, której poziom wyklucza pomysłodawcę nie tylko z dyskusji o reformie polskiej piłki, ale i z zabawy w żołnierzyki. W tekście brak rzeczy najbardziej podstawowych, choćby tego, na jakich zasadach miałyby się odbywać wybory do zarządu PZPN. Jeśli na takich samych jak dotąd, to i tym samym się skończą. Gigantyczna awantura i zachowanie status quo? Nie, przypuszczam, że raczej redaktorom się uroiło, iż najlepiej będzie, kiedy wybierze Ministerstwo Sportu. Wielu polityków marzy o tym samym, bo gdzie jak gdzie, ale w PZPN-ie można ukręcić naprawdę niezłe lody. Sprzedaż praw Placzyńskiemu, lewe delegacje, podwyżki pensji - cóż to jest przy ogromie możliwości, jakie odsłoniłyby dopiero istoty stworzone do życie przy korycie. Lato ze swoimi marnymi geszefcikami powinien ze wstydu schować się pod stół.

Dziś, w dniu owego apelu, żal mi zwłaszcza jednego człowieka. Gdyby dożył tego czasu, znalazłby się pewnie wśród potencjalnych reformatorów, tych zbawców polskiej piłki, których nawołują Sarzało i Szadkowski. Mam na myśli oczywiście Mariana Dziurowicza.

piątek, 16 października 2009, klopin
Komentarze
2009/10/16 02:31:20
Hehe, jedną z baaardzo wielu zabawnostek, na jakie można nadziać się czytając te wypociny (sam nie wiem: bardziej żałosne to, czy jednak śmieszne?) jest... A może inaczej: gdyby tak krok po kroku przeanalizować jego karierę po zejściu z boiska, Boniek zupełnie nie jest człowiekiem publicznego sukcesu! Przegrany epizod trenerski we Włoszech, rejterada po fatalnej porażce z Łotwą ze stanowiska selekcjonera reprezentacji Polski, szefowanie umoczonemu w korupcję Widzewowi, sromotna klęska w wyborach prezesa PZPN. Tylko wielki dorobek piłkarski sprawia, że są tacy, co wciąż patrzą w niego jak w obraz.
Skąd to cytat? Z bloga Jacka Sarzało, tuza jakich mało :D

To z Listkiewiczem też rewelacyjne. Jeszcze trochę i Szadi zacznie głosić wszem i wobec, że Listkiewicz wielkim prezesem był, no bo przecież to on Beenhakkera uselekcjonerzył. A jeśli wszystko dalej pójdzie tym torem, to za niedługo przed nazwiskiem wspomnianego przez Ciebie Dziurowicza "ś.p." będzie się wypisywać złotymi literami, zaś Dziurassic Park uznany zostanie za niedościgły ideał transparencji i moralnego ładu...
-
Gość: Adam, 109-goc-9.acn.waw.pl
2009/10/16 10:49:44
@klopin. Moim zdaniem ty i reszta nie macie zwyczajnie wyobraźni, twierdząc że to tylko frazesy.. zaorać, rozgonić, rozpędzić. Tobie brak wyobraźni i potrzebujesz przykładu, kogoś komu mógłbyś zwyczajnie zaufać.. Ja wierze że taką wspólną inicjatywą doprowadzimy do zmian to wtedy znajdzie się miejsce i ludzie zaczną się nagle wyłaniać, bo oni są. Tylko nikt nie ma szans sie tam wepchać w pojedynkę. A jestem pewien że jest wielu, którzy podołaliby by, udźwigneli presję i po prostu wykonali dobrą robotę. Tylko że teraz te "leśne dziadki" tak się przyssały do stołków że nie ma na nic szans. Trzeba doprowadzić do zmian. Spróbuj to sobie wyobrazić. Siedząc i narzekając że nic się nie dzieje, nie zmienisz.
-
2009/10/16 12:59:29
@albiceleste
Czyli pamięć mnie nie zawiodła, skoro nie protestujesz. :)
"Jeszcze trochę i Szadi zacznie głosić wszem i wobec, że Listkiewicz wielkim prezesem był, no bo przecież to on Beenhakkera uselekcjonerzył."
A to jest bardzo, ale to bardzo prawdopodobne. :)

@Adam
Widzisz, właśnie na tym polega problem, że aby w tych planach dostrzec cokolwiek poza chęcią zniszczenia i zaorania, trzeba mieć doprawdy ogromną wyobraźnię. Ja jej nie mam tyle, to prawda. Powiedz mi, jak cała akcja ma przebiegać, wyjaśnij to, czego nie wyjaśnili Sarzało i Szadkowski. Może się dam przekonać.

A jestem pewien że jest wielu, którzy podołaliby by, udźwigneli presję i po prostu wykonali dobrą robotę.
Np.? Wiesz, ilu ludzi potrzeba, żeby obsadzić wojewódzkie ZPN-y? No i jak to w ogóle zrobić?
Siedząc i narzekając że nic się nie dzieje, nie zmienisz.
Oczywiście. Tyle że jeśli naprawiać mają redaktorzy S., Sz. i im podobni, bardziej przysłużę się naszej piłce siedząc i narzekając, niż działając razem z nimi.

Pozdro
-
2009/10/16 13:39:30
@ Adam:

Wyraźnie mylisz wyobraźnię z ułudą. Tymczasem śmiem twierdzić, że tej pierwszej to właśnie Wam, zwolennikom rozwiązań siłowych, ewidentnie brakuje. Że opieracie swój pogląd na założeniu, że gorzej być już nie może. Oj, może i to akurat jestem spokojnie w stanie sobie wyobrazić.
Piszesz: znajdzie się miejsce i ludzie zaczną się nagle wyłaniać, bo oni są O, tego akurat jestem święcie pewien. Za plecami Giersza - jak i wszystkich jego poprzedników - czekają całe zgraje darmozjadów, dla których akurat brakuje miejsca w większej polityce, toteż z dziką radochą dorwaliby się do łatwiejszego, a na pewno nie mniej dochodowego koryta. Sprzedaż praw Placzyńskiemu, lewe delegacje, podwyżki pensji - cóż to jest przy ogromie możliwości, jakie odsłoniłyby dopiero istoty stworzone do życie przy korycie. Lato ze swoimi marnymi geszefcikami powinien ze wstydu schować się pod stół. Otóż to! Popatrz tylko na to, co wyczyniają polscy politykierzy - partia, do której akurat przynależą, nie gra roli - gdy tylko uda im się dorwać do władzy...
Ale to nie wszystko. Swojej kolejnej szansy wyczekują pajace pokroju Tomczaka i Zawłockiego, gotowi - pardon - rozpierdolić wszystko, byle tylko uskutecznić własny lans. Czekają tzw. terenowi działacze, którzy akurat nie zmieścili się na dworze Laty, gotowi w każdej chwili zmienić front i poprzeć każdego, kto wyniesie ich wyżej.
Dziś jest tęsknota za Listkiewiczem. Jeśli by faktycznie doszło do jakiegoś kuratorskiego puczu, jutro możemy zatęsknić za Latą.

@ Klopin:

Faktycznie coś takiego chyba pisałem, chociaż ktoś jeszcze się ostatnio do tego przyznawał, ale jakoś teraz nie potrafię sobie uświadomić kto.
-
2009/10/16 16:29:49
hmm.. trochę uspokoiłeś mój zapał, fakt, pewnie nie zdaję sobie sprawy ile jeszcze świń czeka na koryto. Tęsknoty nie ma za Listkiewiczem, Co z tego na trenera wybrał Beenhakkera? To było posunięcie pod publiczkę, żeby sie kibice cieszyli. Skoro sie kibice cieszą to dalej można nic nie robić.

Sytuacja jest beznadziejna. Kurator nie bo zamach polityczny, pozbyć się "starej myśli szkoleniowej" nie dać władze prawdziwym specjalistom nie bo sami dobrowolnie sie nie dadzą(dobrze o tym wiecie), inicjatywa kibiców nie - bo nie proponują nic w zamian. W takim razie powiedzcie mi jakie wy widzicie możliwości żeby cokolwiek ruszyło?

-
2009/10/17 14:16:37
Adam, pytasz jakie możliwości widzimy. Ja wychodzę od tego, żeby zmieniając pchnąć sprawę do przodu, a nie popsuć . To jest podstawa.

Akcja KoniecPZPN zaczyna coraz bardziej do mnie przemawiać. Na początku byłem wobec niej sceptyczny, zwłaszcza widząc bojkot (któremu zrazu byłem przeciwny, a do którego teraz mam dosyć ambiwalentny stosunek) jako sztandarowy pomysł. Kolejne koncepcje wyglądają lepiej i jakąś nadzieję można w ruchu pokładać.

Jeśliby się decydować na ingerencję rządu, to, po pierwsze, trzeba znaleźć na PZPN poważne haki. Nie można ot, tak, dla spełnienia kaprysu dziennikarzy, zawiesić zarządu i zastąpić go kuratorem. Druga rzecz - trzeba mieć konkretny plan. Osobiście nie mam na razie pomysłu, kurator nie może zmienić ordynacji wyborczej.

No i właśnie, wybory. Tutaj wszystko się rozstrzyga. Nie twierdzę, że to łatwe, ani że jest tu duże pole do popisu, ale należałoby się postarać, aby właściciele klubów zaczęli wybierać reformatorów, a nie beton. Ku temu może ich skłonić nacisk społeczny i medialny, a także świadomość, że PZPN, zatrzymując naszą piłkę w rozwoju, szkodzi również, a może zwłaszcza, im. Poza tym - być może - abolicja. Strach przed wariatami w rodzaju Zawłockiego i Tomczaka, zdolnymi do degradowania pojedynczych klubów na samo dno za grzechy z czasów, gdy meczami handlowali niemal wszyscy, może być tym, co trzyma przy ich leśnych dziadkach. Oni większej krzywdy nikomu nie zrobią. Tylko jak o tym rozmawiać z Sarzałą, który zgadza się ze stwierdzeniem Tomczaka, iż korupcja jest jak ludobójstwo?

-
2009/10/17 18:50:58
Na marginesie: wszedłem dzisiaj na stronkę koniecpzpn.pl. Zarejestrowanych było ponad 265 tys. ludzi. Teraz, po kilku godzinach, odświeżyłem - jest już przeszło 391 tys. Z każdym kliknięciem "odśwież" przybywa ich kilkadziesiąt... Przykro patrzeć, jak tracą wiarygodność.
Web Counters