Blog > Komentarze do wpisu

Dwa cytaty i trochę wynurzeń

Powiedziałem Zbyszkowi o tym dzienniku. Przyjął to poważnie i powiedział, że rozumie, co to dla mnie znaczy i jak rehabilituje czas trawiony na przymusową bierność. Powiedział, że spodziewa się po mnie bezlitosnej szczerości, i że tylko taka szczerość to conditio sine qua non przedsięwzięcia, i że nawet najbłahszy dziennik pensjonarki staje się pasjonujący poprzez szczerość, bowiem nie ma w literaturze rzeczy bardziej pochłaniającej ludzką uwagę niż wysiłek zapisania tego co szczere. I że tylko dekoratywność uczuć i myśli jest źródłem nudy.

Ładnie to Zbyszek powiedział i ładnie to Poldek napisał. Nie wiem, czy stać mnie na taką szczerość, na jaką stać było Tyrmanda (Dziennik 1954 ; inna sprawa, że pisząc do szuflady nie trzeba pozbywać się skrupułów), na pewno nie stać mnie na taką systematyczność: Tyrmand siadał do pisania dzień w dzień, ja - kilka zdań na pół roku. Od dzisiaj pewnie częściej.

Ostatnio pisałem o Henryku Kasperczaku, a od tego czasu wiele się zmieniło. Wakacje spędzone z dala od kraju zmieniły perspektywę: usunęły z pola widzenia masę niepotrzebnych detali i dały odpowiedni kąt, żeby zobaczyć zarys całości - z wyraźnym konturem i niedbałym wypełnieniem, jak w kolorowance dla dzieci. I tak kiedy Henryk Kasperczak zostawał byłym trenerem, ja stałem się politycznym radykałem.

Zza wielkiej wody, bez lornetki i lupy, a więc poniekąd i bez "szkiełka i oka", wygląda to wszystko źle, czasem makabrycznie, bywa też, że zabawnie - ale to wisielczy humor. Wszelkie możliwe katastrofy: te z udziałem szalejącej przyrody i te spowodowane przez naszego wielkiego brata ze wschodu, czy, jak wolą inni, przez pijanego eksprezydenta. Ale przede wszystkim: te moszczące się na najwyższych siedziskach państwa, zalewające nas hektolitrami mętnej wody lub cuchnącego ścieku, a po cichu jak kret ryjące w ziemi.

Wrażenie z wejścia na polski portal internetowy, gdy jest się nie TU, ale w jakimś TAM, i robi się to możliwie rzadko, to rzecz zupełnie ekstraordynaryjna. Coś jak ze świata Kafki - na pierwszy rzut oka absurdalne i może nawet lekko zabawne, ale z każdym kolejnym krokiem coraz bardziej mroczne i... realne. No bo jak to jest, że za każdą z kilku nieopatrznych wizyt na popularnym portalu wita mnie nagłówek, którego treścią są słowa ujęte w cudzysłów, a bohaterem pewien skurwysyn, cytowany wyłącznie dlatego, że ordynarnie napluł na gości, co ich od paru tygodni zżerają robaki. Jak to jest, że w tym samym czasie ludzie, co rządzą tym krajem, robią wszystko, żeby go upodlić i wydrenować, a w rewanżu nie dostają nie tylko kopa w dupę - oni nie dostają jednego trudnego pytania.

Mówiąc bez ogródek - mamy najgorszy rząd w historii. Co ciekawe, ten najgorszy rząd jako jedyny ma szanse się utrzymać po kolejnych wyborach. I to powinno dawać do nam myślenia.

Dlaczego tak się dzieje? Naszym problemem jest niepełnoletność:

Niepełnoletność to niezdolność człowieka do posługiwania się swym rozumem, bez obcego kierownictwa. (...) Lenistwo i tchórzostwo to przyczyny, dla których tak wielka część ludzi, mimo wyzwolenia ich przez naturę z obcego kierownictwa (naturaliter maiorennes), pozostaje chętnie niepełnoletnimi przez całe swoje życie. Te same przyczyny sprawiają, że inni mogą tak łatwo narzucić się im jako opiekunowie. To bardzo wygodne być niepełnoletnim. (...) Toteż każdemu pojedynczemu człowiekowi trudno jest wydobyć się z niepełnoletności, która stała się prawie drugą naturą. Polubił ją nawet, tę swoją niepełnoletność, i nie jest rzeczywiście zdolny tak od razu zacząć posługiwać się swym własnym rozumem - nigdy bowiem nie pozwolono mu nawet uczynić próby w tym kierunku. Dogmaty i formułki - owe mechaniczne narzędzia rozumnego używania, a raczej nadużywania swych naturalnych zdolności - to dzwoneczki błazeńskie wiecznie trwającej niepełnoletności. (I. Kant)

Ktoś powie: no to trzeba sprawić, żeby ci niepełnoletni wydoroślali! Ale jak to zrobić tu, gdzie dorosłe chłopy, takie po dwadzieścia i trzydzieści parę lat, gdy chcą pogadać, powydurniać się i wypić parę kielonów zanim rozjadą się w różne strony, potrzebują przyzwoitki? Ba, za tę przyzwoitkę chcą robić miliony! Jak wymagać od ludu pełnoletności, gdy REPREZENTANCI naszego narodu traktowani są jak szczyle z młodzieżowej kolonii, których trzeba pilnować, żeby nie ganiali nocą po korytarzu?

czwartek, 23 września 2010, klopin
Komentarze
2010/09/23 06:23:55
"Mówiąc bez ogródek - mamy najgorszy rząd w historii."

Mówiąc bez ogródek - ciężko histeryzujesz.
-
2010/09/23 14:17:37
A Twoim zdaniem który rząd był gorszy? (oczywiście pisząc, że był gorszy, mam na myśli skutki działań poszczególnych rządów)
-
2010/09/23 15:24:55
Buzka. Millera. Kaczyńskiego. (Licząc historię III RP, bo tego wcale nie zaznaczyłeś - czyli mam rozumieć, że lepsze od Tuska były rządy np. Babiucha albo Sławoja-Składkowskiego).

Co konkretnie takiego złego zrobił obecny rząd? Tylko proszę Cię, nie wciskaj mi kitu o zadłużeniu, bo na pewno zdajesz sobie sprawę, że istniejący dług jest przede wszystkim skutkiem działań i zaniechań z przeszłości - i zaniechania Tuska nie mogą obciążać go bardziej niż zaniechania jego poprzedników).
-
2010/09/23 17:14:03
To nie jest wciskanie kitu, tylko prosty fakt - gabinet Tuska zadłuża nas jak żaden inny. I jest to oczywiście po części wynik dawnych zaniechań, ale również i zaniechań tego rządu. Sytuacja finansowa jest ekstremalnie zła, więc wymaga nadzwyczajnych środków. A Tusk z Rostowskim nie robią żywcem nic, żeby zmniejszyć wydatki państwa. Żadnych reform - niech żyje się dobrze tu i teraz. Nie było nigdy u władzy gości tak krótkowzrocznych i przedkładających zwycięstwo w kolejnych wyborach nad wszystko. A wcześniejsze rządy nie cięły radykalnie wydatków, bo nie musiały - sytuacja nie była wówczas radykalna.

Dalej - zamiecenie pod dywan sprawy afery hazardowej na bezczela. Nawet SLD się na coś takiego nie poważyło. Widziałeś, co wyprawiał Sekuła w tej komisji? Potem masz Pawlaka i kontrakt gazowy, a przy tym lekceważący stosunek władzy do gazu łupkowego. Dalej jest Klich i fatalna sytuacja w wojsku, Hall jako minister edukacji. Budują się autostrady (ze względu na Euro2012, więc pewnie żaden iny rząd by tego nie zaniedbał), ale kolej stoi odłogiem.

Ale oczywiście oprócz finansów najgorzej jest w polityce zagranicznej. Oddanie Rosji śledztwa w sprawie smoleńskiej to największy skandal po '89 roku. Masz politykę umizgów wobec Niemiec i Rosji, z której to polityki nie mamy nic, zero korzyści - będzie rura pod Bałtykiem, nie będzie dostaw do Możejek. Niemcy starają się zablokować budowę gazoportu, a jednocześnie wręczają premierowi Polski jakieś śmieszne nagrody. Steinbach pluje nam w twarz, a rząd udaje, że deszcz pada - skutkiem tego pewnie będzie tak, że za kilkadziesiąt lat dla młodych Niemców i europejczyków nie będzie już wcale oczywistością, że Polska nie wywołała II wojny. I jeszcze masz Rostowskiego, który pomimo fatalnej sytuacji finansów publicznych i faktu, że nie jesteśmy w strefie euro, pali się do pomocy finansowej dla Grecji - kolejny ukłon wobec Niemiec. I Komorowskiego, który wspiera budowę pomnika dla bolszewików. I mnóstwo innych rzeczy, mniej i bardziej istotnych, weź choćby idiotyczną ustawę hazardową. I Ty mi mówisz, że rządy Millera, Buzka i Kaczyńskiego były gorsze?
-
2010/09/23 19:02:46
To jest nie "po części", ale w całości skutek dawnych zaniechań, które obecnie - w momencie kryzysu gospodarczego i jednoczesnej dużej absorpcji środków unijnych wymagającej dużego wkładu własnego - się skumulowały. Dużą zasługą Tuska jest dla mnie to, że uniknął kosztownych programów stymulacyjnych, że nie dał się wmanewrować w hucpę pt. szczepionki na świńską grypę. (Przypominam - za brak reakcji na kryzys i za brak troski o zdrowie narodu był krytykowany jeszcze całkiem niedawno). Owszem - przydałyby się decyzje bardziej radykalne. Ale pozostaje w mocy pytanie, dlaczego Kaczyński, który zmarnował szansę na naprawę finansów publicznych w czasie koniunktury, miałby teraz korzystać politycznie na dramatycznej sytuacji, do której sam doprowadził i za którą sam odpowiada? Dlaczego Kaczyński miałby być cwaniakiem, a Tusk frajerem, który doprowadzi do sanacji finansów publicznych i przegra wybory?

Nie było nigdy u władzy gości tak krótkowzrocznych i przedkładających zwycięstwo w kolejnych wyborach nad wszystko

Kłamstwo. Byli tacy goście, nazywali się Prawo i Sprawiedliwość.

Dalej - zamiecenie pod dywan sprawy afery hazardowej na bezczela.

Komisja komisją, ale przypominam, że pana Chlebowskiego nie ma już w polityce. Poza tym - to nie rząd zamiatał sprawę pod dywan przecież. Pisałeś o rządzie, a nie o partii rządzącej.

Czy gaz łupkowy jest coś wart, to się dopiero okaże i na dzisiaj trudno powiedzieć, czy rację ma rząd lekceważąc go (nie powinien tego robić, oczywiście) czy opozycja, widząca w Polsce drugą Norwegię (moim zdaniem snucie takich wizji jest szkodliwe, ale to inna sprawa). Klich i Hall dawno powinni być z rządu szurnięci (ale gdzie tam Hall w swojej szkodliwej działalności do Handkego), ale kolej? W kolei dramat jest od 20 lat.

I wreszcie polityka zagraniczna. Rura pod Bałtykiem już od dawna była przesądzona, prawda? To skutek nieudolności poprzednich rządów i ich polityki robienia na złość Rosji i Niemcom - na skutek czego postanowiły one ominąć nasze terytorium. To samo z Możejkami: jak się kupuje rafinerię na złość Rosji, ale jest ona uzależniona od rosyjskiej ropy, to czego się można spodziewać? Jej zakup był decyzją poprzedniego rządu, nie obecnego.

BTW, przypomnę, że rząd Millera nie dość, że uwierzył Bushowi i dał się pchnąć na wojnę do Iraku (z której nie mieliśmy żadnych, dosłownie żadnych korzyści), nie dość, że skłócił Polskę z naszymi partnerami unijnymi, to jeszcze pozwolił Amerykanom na tworzenie obozów dla więzionych talibów w Polsce.

No i przede wszystkim: jaki mamy wybór? Amerykanie nas olali, Ukraińcy wybrali Janukowycza, nawet Litwini pokazują, gdzie mają nasze mrzonki o Międzymorzu. Realia są takie - niezmienne zresztą od 300 lat - że albo się oprzemy o Berlin, albo o Moskwę. (Był bardzo dobry tekst Ziemkiewicza na ten temat). Rządy Millera i Kaczyńskiego nie potrafiły tego dostrzec i dlatego ich polityka szkodziła interesom Polski.
-
2010/09/24 12:49:54
Zacznę od tego, że jeśli Lolek Tyrmand ma stanowić wzór szczerości, to ja się zastanawiam, czy Ty w ogóle byłeś za jakąś wielką wodą i czy przypadkiem przez ostatnich parę lat nie głosowałeś z uporem na Platformę;))) Co - wyjaśniając ew. wątpliwości - stanowi prztyczek w ucho tyrmandowe, nie Twoje. Swoją drogą, "Dziennik" czytałem kiedyś - oj, głupi, głupi! - zaraz po "Złym", zamiast vice versa. Miałem za swoje. Czułem się, jakbym z dużą prędkością zjechał z autostrady na gminną dróżkę, nie używaną od czasu upadku lokalnego PGR.

A zostawiając Lolka i jego fantazje na boku, rozumiem, że powrót do naszej grajdołkowatej rzeczywistości może dostarczyć traumatycznych doznań. Niemniej, zgadzam się z Airborellem. Histeryzujesz. I to nie dlatego wcale, że poprzedni rząd, czy jeszcze i jeszcze poprzedni, był wyraźnie gorszy od obecnego. W ogóle nie pamiętam rządu, który wg. moich, niezbyt przecież wygórowanych, kryteriów zdołałby wyściubić choć koniuszek nosa ponad kreskę oznaczającą akceptowalność. A skoro tak, nie widzę większego sensu w próbach ustalania, czy gabinet Kaczyńskiego był tylko straszny, a gabinet Tuska jest ohydnie przefatalny, czy na odwrót. Jak na moje, każdy z rządów III RP choć raz dodał gazu na drodze, na końcu której mamy wszelkie szanse zostać Argentyną bis - jaka szkoda, że nie chodzi tym razem o futbol - Grecją bis, albo w ogóle stworzyć własny, urzekający swym rozmachem, scenariusz kryzysu.
Mam nadzieję, że to się nie ziści. A jeśli, to dobrze by było, gdybyśmy pokazali wtedy środkowy palec nie tylko tym, co będą akurat u koryta, ale w ogóle wszystkim, którzy się z tego koryta posilali. To chyba świadczyłoby o uzyskaniu choć namiastki pełnoletności.
-
2010/09/24 21:02:10
@Airborell
No popatrz, co Ci wyszło - zasługę rządu znalazłeś tam, gdzie najkorzystniejsze okazało się siedzenie z założonymi rękami. Ja nie przeczę, że w tym rząd ma dużą wprawę, i że w tym przypadku było to akurat pożądane. Ale nie róbmy z tego wielkiego osiągnięcia.

Dlaczego Kaczyński miałby być cwaniakiem, a Tusk frajerem, który doprowadzi do sanacji finansów publicznych i przegra wybory?

Ja nie oczekiwałem, że Tusk doprowadzi do sanacji finansów publicznych. Jednak przy tych hasłach, z którymi na ustach wygrywał wybory (ktoś jeszcze pamięta tamtą kampanię?), powinien te finanse choć trochę uporządkować, zwłaszcza w sytuacji kryzysowej. A on nie robi nic (oprócz podnoszenia podatków i rozmaitych opłat) i kłamie w żywe oczy - najpierw zapowiadając reformy, do których potrzeba już tylko prezydenckiego stołka dla Platformy, a po wyborach mówiąc, że żadnych reform nie będzie i najważniejsze, by żyło się dobrze tu i teraz.

Z kolei rząd pisowski oczywiście, że też ma swoje na sumieniu. Ja go nie oceniam tak źle, bo co prawda wydatki budżetu mocno rosły, ale sytuacja nie była kryzysowa. No i ten rząd zrobił jednak parę dobrych rzeczy, parę innych, często nieudolnie, ale przynajmniej spróbował zrobić, a przypomnę, że w planach były m.in. zmiany w finansach publicznych (Gilowska jakieś projekty miała, m.in. wprowadzenie budżetu zadaniowego), z tym, że PiS rządził tylko pół kadencji. No i podstawowa sprawa - nie wyobrażam sobie, żeby rząd pisowski zrobił to, co zrobił rząd platformiany po tym, jak się ten samolot rozwalił w Smoleńsku.

Poza tym - to nie rząd zamiatał sprawę pod dywan przecież. Pisałeś o rządzie, a nie o partii rządzącej.

Tutaj się czepiasz. Tusk jest jednocześnie premierem i szefem partii, więc nie ma większego sensu robić takich rozróżnień. To co się działo w komisji, to nie była przecież jakaś samowolka klubu parlamentarnego PO. No i Chlebowski poleciał, bo ta konferencja, na której pot się lał strugami, wyszła fatalnie PR-owo i trzeba go było poświęcić. Za to taki Schetyna w nagrodę został nawet głową państwa.

Jeśli chodzi o gaz łupkowy, to oczywiście wszystko się okaże, ale mogą tu być gigantyczne pieniądze. I ja się poważnie obawiam, że przy obecnej władzy na tym zwyczajnie porobią interesy różne Rychy i Zbychy, a złoża trafią w zagraniczne, niekoniecznie przyjazne nam ręce.

Polityka zagraniczna - mnie chodzi o to, że jeśli prowadzimy politykę uległości, to z tej uległości powinniśmy mieć jakieś profity. Jeśli nie mamy nic - to znaczy, że jest to błędna polityka. Gdybyśmy byli dla Rosji milutcy i spełniali jej każde życzenia, a Rosja w zamian np. dostarczyłaby tą ropę do Możejek - byłby w tym jakiś sens. A tak nie ma żadnego. Z kolei rura bałtycka to nie jest wynik naszego robienia na złość Rosji i Niemcom, tylko strategiczny projekt ominięcia krajów, które są rosyjską strefą wpływów.

Masz rację, że sytuacja geopolityczna jest bardzo trudna i Amerykanie się odwrócili - ale to się może zmienić. Nie będę tego teraz rozwijał, bo ciężko w paru zdaniach. Miałem przed wyborami napisać tekst "Dlaczego zagłosuję na J. Kaczyńskiego", właśnie głównie w ujęciu geopolitycznym, tyle że kompletnie nie miałem wtedy czasu, ale myślę, że go napiszę, no i będzie wtedy okazja pogadać, będzie odpowiedni background, a nie jak tu - tekst w sumie czysto emocjonalny.

A, żadne tam więzienia dla talibów mnie oczywiście nie ruszają. ;-)
-
2010/09/24 21:10:08
@Albiceleste10
Ja nie wiem do końca, co masz na myśli. Bo że Tyrmand coś tam pozmieniał jak był w USA i się do tego nie przyznał, to jest prawda, ale z tego co wiem, nie były to poważne zmiany. Jest zresztą wydanie z 1999 zgodne z rękopisem, ale przecież i wobec tego wcześniejszego trudno jest powiedzieć, że nie pisał szczerze. Pisał do szuflady, więc po co miałby zmyślać.

Ja mam odwróconą kolejność, bo do "Złego" dopiero się przymierzam. Wcześniej czytałem jakieś opowiadanka Tyrmanda, które mi się podobały, a "Dziennik 1954" podoba mi się bardziej.

Jak na moje, każdy z rządów III RP choć raz dodał gazu na drodze, na końcu której mamy wszelkie szanse zostać Argentyną bis

W sumie masz rację (no, nie licząc początków i Balcerowicza). Ale rząd Tuska ma na koncie przecież rozmaite inne grzeszki.

To chyba świadczyłoby o uzyskaniu choć namiastki pełnoletności.

Może, tylko co oznaczałoby to pokazanie środkowego palca? Dalej trzeba kogoś wybrać, prawda?
Ja w ogóle nie wierzę w te oświeceniowe idee i jakieś tam uzyskanie pełnoletności przez lud. I dlatego nie wierzę w demokrację. :-)
-
2010/09/24 22:54:58
Ale zdajesz sobie sprawę, że łatwiej porządkować finanse, ZANIM nastąpi sytuacja kryzysowa? Nie rozumiem łatwości Twojego usprawiedliwiania Kaczyńskiego. Sytuacja nie była kryzysowa, bo mieliśmy wzrost rzędu 6,5% - i przy takim wzroście deficyt wynoszący 2%. Sorry, to przy jakim poziomie wzrostu mamy mieć zrównoważony budżet? Rozsądny człowiek, gdy mu wpłynie trochę więcej kasy, zostawi sobie jakieś rezerwy na trudniejsze czasy: Kaczyński kasę przehulał, a teraz jego zwolennicy mają pretensję do Tuska, że nie oszczędza (oczywiście nie mówiąc, na czym konkretnie oszczędzić). Kompletna demagogia.

Aha, Gilowska miała plany. No super. Szkoda tylko, że nie potrafiła ich przełożyć na projekt ustawy. Rozumiem, że PiS rządził tylko pół kadencji - w tej połówce zrezygnował z "kotwicy Belki" i obniżał podatki; dyscyplinę finansów publicznych chciał zaprowadzić w drugiej połowie. Już w to wierzę. Ja pamiętam teksty typu "nie może nas być na to nie stać" wygłaszane z typowym jarkowym zadęciem.

Nie wiem, jak zachowałby się rząd PiS, gdyby np. prezydent Kwaśniewski (albo Lech Wałęsa) zginęli w katastrofie lotniczej. Nie wiem tylko, czemu tak bardzo wierzysz w PiS-owską nieustępliwość. Symbolem ich dyplomacji był dla mnie szczyt brukselski: najpierw dumne zapowiedzi, że będziemy bronić pierwiastka jak niepodległości, a potem żałosny powrót z podkulonym ogonem.

Z kolei rura bałtycka to nie jest wynik naszego robienia na złość Rosji i Niemcom, tylko strategiczny projekt ominięcia krajów, które są rosyjską strefą wpływów.

Nieprawda. Pomysł na rurę bałtycką był efektem naszego blokowania łącznika gazowego omijającego Ukrainę. Jak chcieliśmy Gazpromowi robić na złość, to Gazprom postanowił w ogóle nas ominąć. Oczywiście jak już koncepcja rury bałtyckiej przeszła, to jedynym rozsądnym pomysłem było przyłączenie się do niej, co nam proponowano: ale gdy minister Schnepf tylko rzucił na głos taki pomysł, został wylany z rządu.

Co do Możejek, proste pytanie: czy kupując tę rafinerię rząd zastanawiał się, skąd będzie mieć ropę? W szczególności, czy Rosjanie tę ropę Orlenowi sprzedadzą - mając pełną świadomość, że ta inwestycja ma antyrosyjski podtekst. Zresztą Litwini też nie chcą Orlenu w Możejkach.

Napisz więcej, jak widzisz możliwość zmiany podejścia Amerykanów - dla mnie to są niebezpieczne mrzonki.
-
2010/09/25 02:51:31
Ja nie usprawiedliwiam Kaczyńskiego, to jest prawda - przehulał kasę. Natomiast prawdą jest również, że Gilowska miała projekt reformy finansów - ale wyszła afera gruntowa i już się tego nie udało przeprowadzić.

Naprawdę Lech Kaczyński wracał z Brukseli z podkulonym ogonem? Okazało się, że pierwiastek jest nie do przeforsowania, ale był niezłym punktem wyjścia do negocjacji, w których udało się uzyskać całkiem sporo. A wiarę w to, że PiS nie zachowałby się tak samo w przypadku śmierci jakiegokolwiek polskiego prezydenta na terytorium Rosji, wynoszę z ich sposobu prowadzenia polityki zagranicznej, który nie polega, w przeciwieństwie do obecnego rządu, na wykorzystywaniu szansy do siedzenia cicho. Zwyczajnie PiS nie klęka przed władcami większych krajów, ma w sobie więcej poczucia narodowej dumy i patriotycznego obowiązku.

Pomysł na rurę bałtycką był efektem naszego blokowania łącznika gazowego omijającego Ukrainę.

OK, to prawda. Tylko że nie była to chęć robienia Gazpromowi na złość, ale solidarność z Ukrainą. Pytanie, czy biorąc pod uwagę i ekonomiczny i polityczny aspekt byłoby to dla nas przedsięwzięcie opłacalne. Przyłączyć się gazociągu północnego nie było większego sensu, bo musielibyśmy partycypować w kosztach, na co nas nie stać. Należało zrobić wszystko, żeby budowę zablokować, co do niedawna było jeszcze możliwe, tylko że do tego trzeba umieć uprawiać prawdziwą politykę.

Możejki - ja nie mówię o słuszności ich zakupu. Pokazuję, że polityka Tuska nic nam nie daje oprócz poklepywania po plecach.

Napisz więcej, jak widzisz możliwość zmiany podejścia Amerykanów - dla mnie to są niebezpieczne mrzonki.

Za Busha Amerykanie zaangażowali się w rosyjskiej strefie wpływów, próbując przeciągnąć Polskę, Ukrainę czy Gruzję na zachód. Teraz przy nowym prezydencie dali tu Rosji wolną rękę - pytanie, czy jest to tylko targ za pomoc na Bliskim Wschodzie, czy stała strategia. W każdym razie sytuacja nie jest statyczna, wątpliwe, żeby Obama porządził drugą kadencję. Zresztą Amerykanie to nie jest nasza jedyna opcja, nie możemy opierać wszystkiego na tym, że nam pomogą. Przede wszystkim my musimy być silni wewnętrznie i nie dać się sfinlandyzować. Problem polega na tym, że u nas nie istnieje strategiczne planowanie geopolityczne. Mam wrażenie, że poza Kaczyńskim w ogóle nikt w tych kategoriach nie rozumuje. A że mamy demokrację, to w ogóle trudno o jakimkolwiek długofalowym planie myśleć. W Rosji problemu demokracji nie ma, a w Niemczech niezależnie która z partii rządzi, ogólna koncepcja jest ta sama. Ty mówisz, że trzeba się oprzeć o Berlin lub Moskwę - ale nie da się o nie oprzeć i być silnym, niepodległym państwem.
-
2010/09/25 08:39:52
Wracał z podkulonym ogonem, co prawda usiłował przedstawić jako sukces tzw. protokół z Joaniny, którego rzeczywista wartość jest w moim przekonaniu znikoma. Nie sprawdzimy dziś, czy pierwiastka rzeczywiście nie dało się obronić. Na pewno byłyby większe szanse, gdyby jadąc na szczyt mieć poparcie dla niego przynajmniej kilku państw i zrozumienie kilku innych (bo akurat nie mam wątpliwości, że to jest lepszy i sprawiedliwszy system głosowania niż podwójna większość). To, jak się Polska faktycznie zachowała (najpierw tromtadracja i okrzyki "Pierwiastek albo śmierć", a potem ulegnięcie pierwszemu szantażowi Merkel) powinno się znaleźć w podręcznikach jako przykład, jak się nie robi dyplomacji. Jak nie znoszę Bartoszewskiego, tak w tym przypadku jego określenie się samo nasuwa.

OK, to prawda. Tylko że nie była to chęć robienia Gazpromowi na złość, ale solidarność z Ukrainą. Pytanie, czy biorąc pod uwagę i ekonomiczny i polityczny aspekt byłoby to dla nas przedsięwzięcie opłacalne. Przyłączyć się gazociągu północnego nie było większego sensu, bo musielibyśmy partycypować w kosztach, na co nas nie stać. Należało zrobić wszystko, żeby budowę zablokować, co do niedawna było jeszcze możliwe, tylko że do tego trzeba umieć uprawiać prawdziwą politykę.

Kompletnie się nie zgadzamy w tym punkcie. Widzisz, mam wrażenie, że dla Ciebie polityka to sztuka pokazywania, jacy to jesteśmy samodzielni, potężni, suwerenni - a nie sztuka osiągania konkretnych celów (w tym przypadku bezpieczeństwa energetycznego). Czy łatwiej osiągnąć bezpieczeństwo energetyczne razem z Niemcami i Rosją, czy przeciwko nim?

Co do nieklękania przed władcami większych krajów, mam przypomnieć relacje PiS-owskiego rządu z USA? Ot, wybrali sobie innego Wielkiego Brata. Tyle że z klękania przed USA Polska żadnych korzyści mieć nie będzie.

Za Busha Amerykanie zaangażowali się w rosyjskiej strefie wpływów, próbując przeciągnąć Polskę, Ukrainę czy Gruzję na zachód.

Polska została "przeciągnięta na Zachód" już jakiś czas temu, jak mi się wydaje, a Ukraińcy sami do Zachodu nie chcą należeć, ale mniejsza z tym. Otóż nie dostrzegasz tego, że polityka Busha z lat 2002-05 była czymś zupełnie wyjątkowym i wynikała z jego konfliktu z dotychczasowymi europejskimi partnerami w sprawie Iraku. Nie mogąc liczyć na Francję, Niemcy czy Rosję, Bush zwrócił się do Polski. Ale ta koniunktura była chwilowa i kończyła się jeszcze w czasie, kiedy jeszcze był prezydentem. Do licha, USA uprawiają politykę globalną i zakładanie, że będą na dłuższą metę realną przeciwwagą dla osi Niemcy-Rosja, jest mrzonką. Nie będą, bo nie mają na tyle silnych interesów akurat w środkowej Europie.

ale nie da się o nie oprzeć i być silnym, niepodległym państwem

Nie da się, oczywiście. Tyle że bez oparcia się o Berlin lub Moskwę nie da się w ogóle być państwem, co ostatnie 300 lat historii Polski pokazuje bardzo dobitnie. Problem z Kaczyńskim i jego zwolennikami polega na tym, że ignorują fakty. Kiedyś już nabijałem się z tekstu Wildsteina: airborell.blox.pl/2010/02/Dzieje-glupoty-w-Polsce.html

Moim zdaniem nie ma alternatywy "finlandyzacja-mocarstwo", tylko "finlandyzacja-upadek". Przy czym ta "finlandyzacja" nie jest, dzięki istnieniu UE, wasalizacją, tylko raczej formą unii. Tylko że trzeba w związku z tym sobie uświadomić, że integracja europejska leży w naszym interesie i należy ją wzmacniać, a nie bojkotować.




-
2010/09/25 16:22:37
Na pewno byłyby większe szanse, gdyby jadąc na szczyt mieć poparcie dla niego przynajmniej kilku państw i zrozumienie kilku innych

Na pewno. Ale oprócz Joaniny udało się wydłużyć system nicejski, więc ja bym nie powiedział, że wracał z podkulonym ogonem. Też uważam, że pierwiastek byłby najlepszy, ale w sumie udało się osiągnąć całkiem sensowny kompromis. O Bartoszewskim lepiej nie wspominać, bo on jakby tam był, starałby się być przede wszystkim "sympatyczny".

a nie sztuka osiągania konkretnych celów (w tym przypadku bezpieczeństwa energetycznego)

Mnie się nie wydaje, żeby podłączenie do gazociągu północnego dało nam bezpieczeństwo. Tego bezpieczeństwa trzeba szukać poza Rosją, bo dlaczego nie mieliby nam zakręcić kurka w Nord Streamie?

mam przypomnieć relacje PiS-owskiego rządu z USA? Ot, wybrali sobie innego Wielkiego Brata.

Różnica polega na tym, że USA, w przeciwieństwie do Niemiec i Rosji, nie są naszym naturalnym rywalem. No i nie byłbym taki pewien, że żadnych korzyści tu nie będzie. Rzecz jest w tym, czy USA będą chciały toczyć z Rosją batalię (oczywiście nie w sensie militarnym) o tę część Europy. Zasadniczo ekspansja rosyjska nie leży w ich interesie, więc jest to możliwe, ale na pewno nie przy Obamie.

polityka Busha z lat 2002-05 była czymś zupełnie wyjątkowym

Wg mnie nie była czymś "zupełnie wyjątkowym", o czym świadczy choćby rozszerzenie NATO. I dlaczego za koniec tej polityki uznajesz 2005 r.? A tarcza antyrakietowa i zaangażowanie USA w Gruzji? Taka polityka trwała aż do objęcia władzy przez Obamę.

Tyle że bez oparcia się o Berlin lub Moskwę nie da się w ogóle być państwem, co ostatnie 300 lat historii Polski pokazuje bardzo dobitnie.

Ale wcześniej przez 700 lat dało się być niepodległym państwem, prawda? Nie ma niezmiennych reguł, sytuacja jest dynamiczna, Rosja i Niemcy też mają swoje problemy. Problem polega na tym, że my robimy bardzo niewiele, żeby wykorzystać ten czas, który dostalśmy - już przecież ponad 20 lat - żeby się wybić na prawdziwą niezależność i stać się silnym państwem. To nie jest łatwe, ale nie są to też mrzonki. Z kolei z integracją europejską problem polega na tym, że UE w obecnym kształcie ideologiczno-biurokratycznym, to projekt na dłuższą metę nierealny. Dla Polski obecność w UE przy obecnym stopniu integracji jest oczywiście korzystna, ale jeśli miałoby to postępować w kierunku Stanów Zjednoczonych Europy, stałoby się dla nas niebezpieczne.
-
2010/09/25 18:08:55
Na pewno. Ale oprócz Joaniny udało się wydłużyć system nicejski, więc ja bym nie powiedział, że wracał z podkulonym ogonem.

O chyba dwa lata. Wielka mi różnica.

O Bartoszewskim lepiej nie wspominać, bo on jakby tam był, starałby się być przede wszystkim "sympatyczny".

I może efekt byłby lepszy. Ja odnoszę wrażenie, że zwolennicy PiS oceniają politykę zagraniczną przez twardość stawiania się, a nie przez osiągane skutki.

Mnie się nie wydaje, żeby podłączenie do gazociągu północnego dało nam bezpieczeństwo.

Też tego nie jestem na 100% pewien, ale chyba lepiej być w europejskiej sieci gazociągów niż poza nią. A w każdym razie należało przynajmniej się nad tym zastanowić, a nie reagować jak obrażona nastolatka.

Różnica polega na tym, że USA, w przeciwieństwie do Niemiec i Rosji, nie są naszym naturalnym rywalem.

IMO tym gorzej.

Rzecz jest w tym, czy USA będą chciały toczyć z Rosją batalię (oczywiście nie w sensie militarnym) o tę część Europy. Zasadniczo ekspansja rosyjska nie leży w ich interesie, więc jest to możliwe, ale na pewno nie przy Obamie.

Powtarzam - z punktu widzenia amerykańskiego jest to w tej chwili obszar drugorzędny i taki pozostanie, niezależnie kto jest prezydentem. Dlatego zresztą Kaczyński musiał wchodzić Bushowi w tyłek - tam, gdzie Amerykanie mają strategiczne interesy, tam o swoich sojuszników dbają. No i wreszcie - historia nas naprawdę wystarczająco razy nauczyła, że Zachód nas nie obroni przed konstelacją niemiecko-rosyjską. Sami musimy prowadzić tak politykę, żeby się przed nią bronić. Tej lekcji nie odrobił Kaczyński, odrobił natomiast Tusk (w końcu historyk z wykształcenia).

A tarcza antyrakietowa i zaangażowanie USA w Gruzji?

Przecież tarcza była przeciw Iranowi ;). A co do Gruzji - co zrobił Bush dla Gruzji w sierpniu 2008?
-
2010/09/25 19:57:42
O chyba dwa lata. Wielka mi różnica.

O 3 lata, do 2017. Zanim wejdzie w życie ta podwójna większość, może się w Unii sporo zmienić.

I może efekt byłby lepszy.

Lepszy? Siedzielibyśmy cicho i efektu nie byłoby żadnego.

ale chyba lepiej być w europejskiej sieci gazociągów niż poza nią.

No to przecież lepiej się podłączyć np. do Niemiec, nie ma sensu ponosić kosztów budowy gazociągu północnego.

Zachód nas nie obroni przed konstelacją niemiecko-rosyjską. Sami musimy prowadzić tak politykę, żeby się przed nią bronić

Oczywiście, że Amerykanie nie będą za nas umierać, tak jak nie umierali za Gruzję. Jednak Gruzji dzięki poparciu USA udało się w sporej mierze uniezależnić od Rosji. Jasne, skończyło się to tym, że wkroczyli Ruscy (poniekąd na zaproszenie Saakasziwliego, który się dał wykiwać), ale my jesteśmy w o niebo lepszym położeniu niż Gruzini. W tej chwili mamy jeszcze trochę czasu spokoju, nie zapowiada się, żeby w najbliższym czasie miały tu wejść ruskie czołgi. Tyle że my tego czasu nie wykorzystujemy i wg mnie w demokratyczny sposób nic dobrego się już tu nie wydarzy. A zasadnicza różnica między nami jest chyba taka, że Ty jesteś za jakąś formą, jak to nazwał Kaczyński, kondominium, a dla mnie suwerenność to jest absolutne pryncypium.
-
2010/09/25 21:32:11
Tam zaraz siedzielibyśmy cicho. Jakoś Saryusz-Wolski potrafił wynegocjować w Nicei podwójną większość (a sprawdź, kto był wtedy MSZ). Wokół pierwiastka (niewątpliwie sprawiedliwszego niż Nicea) też by się dało stworzyć koalicję, gdybyśmy na przykład odpowiednio wcześniej lobbowali kraje średniej wielkości. Zresztą sam przebieg negocjacji w Brukseli świadczy o kompletnej indolencji duetu L.Kaczyński-Fotyga.

A zasadnicza różnica między nami jest chyba taka, że Ty jesteś za jakąś formą, jak to nazwał Kaczyński, kondominium, a dla mnie suwerenność to jest absolutne pryncypium.

Prymitywny szantażyk. Nie, nas różni ocena sytuacji. Ja oczywiście chciałbym, żeby Polska była suwerenna i miała status mocarstwa, ale uważam, że obecnie nie jest to realne. Ty zresztą też jesteś tego świadom i akceptujesz rolę Polski jako wasala USA - ja twierdzę natomiast, że bycie wasalem USA jest nierozsądne, gdyż USA nie mają na tyle silnych interesów w Europie Środkowej, żeby nas bronić przed Niemcami i Rosją, no i przede wszystkim nie mają tyle siły, zwłaszcza po Iraku, Afganistanie i Lehman Brothers.

-
2010/09/26 00:09:41
A czasem nie było tak, że Platforma nie popierała już wtedy ani pierwiastka ani nicei?

akceptujesz rolę Polski jako wasala USA - ja twierdzę natomiast, że bycie wasalem USA jest nierozsądne, gdyż USA nie mają na tyle silnych interesów w Europie Środkowej

Nie wiem, czy jest sens nazywać to wasalstwem. Różnica polega na tym, że ze Stanami możliwy jest sojusz i zachowanie pełnej suwerenności, a z Rosją właśnie wyłącznie wasalstwo. Wasalstwo wobec Rosji to dla mnie byłaby ostateczność, dopóki mamy inne możliwości, trzeba się robić wszystko, żeby to tego nie doszło. OK, Polska i okolice to nie jest w tej chwili bardzo istotny teren dla USA, bo cała Europa to w tej chwili peryferia światowej polityki. Ale po pierwsze, do czasu prezydentury Obamy Europa Wschodnia nie była przez USA kompletnie odpuszczona i to prawdopodobnie zmieni się po najbliższych wyborach. Po drugie, my musimy się postarać, żeby Stany miały u nas poważniejsze interesy. Jedna rzecz to była tarcza antyrakietowa, którą utopił wiadomy rząd. Kolejna szansa to może być gaz łupkowy, do którego eksploatacji należałoby dopuścić amerykańskie koncerny (w ogóle gaz łupkowy to jest nasza ogromna szansa na niezależność). A oprócz Stanów należy rozwijać stosunki z Chinami, które na Rosję mają duży wpływ, i innymi państwami Europy środkowo-wschodniej. Ale oczywiście najłatwiej być popychadłem i nie prowadzić żadnej polityki zagranicznej (bo "pojednanie" z Rosją to nie jest nasza polityka - to jest polityka Rosji).
-
2010/09/26 01:34:05
@ Klopin:

W kwestii literackiej: znam zdanie - i nie mam żadnych podstaw, by je kwestionować - człowieka, który z Tyrmandem stykał się osobiście i utrzymuje, że "Dziennik 1954" po pierwsze wcale nie był pisany do szuflady. A po drugie, zawiera taką ilość koloryzacji i zwykłych zmyśleń, że dziennikiem powinien być zwany jedynie w cudzysłowie. Ale mniejsza o to. Taka kolejność, że najpierw "Dziennik", potem "Zły", wydaje mi się jedyną właściwą. O ile tylko nie oczekujesz nie wiadomo jak wysokiej literatury, "Zły" jest po prostu fantastycznym czytadłem.

A w głównym wątku: tak, rząd Tuska ma na koncie rozmaite inne grzeszki. Podobnie, jak każdy inny rząd, jaki pamiętam. W ogóle, nie za bardzo rozumiem, dlaczego te inne grzeszki oddzielać od błędów, wałków i zaniedbań w sferze finansowo-gospodarczej. Przecież to elementy tej samej całości, na którą składa się też choćby Hall of Shame, czyli przerażający poczet szkodników na stanowisku ministra edukacji. Martwisz się, że za ileś tam lat Niemcy, czy generalnie Europejczycy nie będą pewni, czy to aby nie Polska wywołała IIWŚ? Po co? Przecież jeśli wszystko dalej będzie szło tą drogą, którą od jakiegoś czasu idzie, za dwie-trzy dekady większość ludzi w tym kraju nie będzie dostrzegać różnicy pomiędzy II Wojną Światową, a II Wojną Punicką, nic już nie mówiąc o takich detalach, jak odróżnianie Powstania Warszawskiego od Powstania Listopadowego.

Sprzeczacie się o geopolitykę. Fajnie. Ja szczerze przyznam, że krąży w moich żyłach sporo sarmatyzmu i mnie się generalnie PiSowska polityka zagraniczna podobała. A ściślej - podobałaby się, gdyby u naszego narodowego boku faktycznie zwisała jakaś szerpentyna, którą można by w razie potrzeby (albo i bez potrzeby) powywijać. Ale my na rapciach (tam zaraz rapciach, przegniłym sznurku...) mamy tylko drewniany, zabawkowy mieczyk, którego nawet nie potrafimy prosto unieść. (cdn)
-
2010/09/26 01:57:58
(cd) Zidiociała oświata, dychawiczna służba zdrowia, impotentna/skorumpowana administracja, koślawe prawodawstwo, rachityczny przemysł, wielka i z każdym rokiem rosnąca dziura w portfelu - poustawiaj to sobie w dowolnej kolejności i dorzuć, co uważasz za stosowne. Coś nam się w ogóle udaje? A, no tak, przestajemy powoli (bardzo powoli i na dodatek w bólach) być krajem bez autostrad. Wygląda na to, że najsprawniejszym polskim politykiem ostatnich lat jest... Hrihorij Surkis. To wszystko składa się na naszą pozycję startową do uprawiania geopolityki. A przecież - nosz w mordę, to banał - statusu silnego, w pełni niezależnego państwa, współkształtującego relacje w swoim regionie, dorabiać się należy stopniowo. Znaczy najpierw być silnym, potem wybić się na niezależność, a dopiero na końcu rozstawiać sąsiadów po kątach.

Tymczasem u nas robi się to - jak zwykle - od dupy strony. Cóż więc dziwnego, że ktokolwiek by nie robił, zawsze wychodzi żałośnie? Platformerskie poklepywanie po plecach nieodparcie kojarzy mi się z wysiłkami naszych reprezentantów starających się zdobyć po meczu koszulkę Iniesty, albo innego Villi. Pisowskie wymachiwanie drewnianą szabelką wyglądało trochę jak szamotanina osiedlowego fafarafy wygrażającego zawodowemu bokserowi. Mógł go ten bokser rozłożyć jednym strzałem, ale po co? Pstryknął w ucho, kopnął w tyłek i też było zabawnie.

Oczywiście, wracając do tej pozycji startowej, nie jest tak, że zgotował nam ją własnoręcznie rząd Kaczyńskiego. Ale i nie jest też tak, że pracował na nią wyłącznie gabinet Tuska. To jest efekt ciągu. Ciąg pomyłek, przekrętów, olewactwa i nicnieróbstwa. Pisząc o pokazywaniu palca i namiastce pełnoletności nie miałem wcale na myśli jakichś wielkich społecznych przemian. Marzy mi się po prostu, że kiedyś trafi nam się rząd, który będzie po prostu, lepiej-gorzej, ale rządził. A nie rzucał odchodami w opozycję, leczył własne kompleksy i nabijał kabzę swoim kolesiom.
-
2010/09/26 02:14:24
(cd) A póki co, póki ta nasza pozycja wyjściowa jest, jaka jest, bliżej mi do Airborella. Stany są gdzieś, hen, tam daleko. Ich zainteresowanie nami ostatnio kompletnie zgasło, a i przedtem bywało znacznie wyolbrzymiane. I niewiele wskazuje na to, aby to zainteresowanie miało się w przewidywalnej przyszłości na nowo wzniecić. To nie jest kwestia Obamy. To jest kwestia realnej mocy i kierunku spojrzenia USA, niekoniecznie zależna od nazwiska urzędującego prezia. Tymczasem Niemcy i Rosja są tuż obok i raczej i jutro, i pojutrze, i za tydzień nadal będą. I dobrze by było, gdyby nasze stosunki z nimi były co najmniej poprawne. Co oczywiście nie oznacza, że należy im włazić, gdzie nie trzeba.

I na koniec: podstawowa sprawa - nie wyobrażam sobie, żeby rząd pisowski zrobił to, co zrobił rząd platformiany po tym, jak się ten samolot rozwalił w Smoleńsku.

Nie obraź się, ale mam wrażenie, że istnieje ścisły związek pomiędzy katastrofą pod Smoleńskiem, a radykalizacją Twoich poglądów.
Ja też sobie nie wyobrażam. Wyobrażam sobie, że rząd PiS podniósłby wielki wrzask o spisku, "zatwierdził" wersję o zamachu przed zbadaniem jakichkolwiek faktów, po czym zaczął wygrażać Rosjanom. I albo doprowadziłby tym do czegoś bardzo nieprzyjemnego, albo na pierwszy pomruk Wielkiego Niedźwiedzia podkuliłby ogon. Gwoli sprawiedliwości, będąc dalekim od chwalenia okołosmoleńskich działań PO, nie wyobrażam też sobie, aby Donald Tusk w ohydnie cyniczny sposób zrobił narzędzie do walki politycznej z tragicznie zmarłego brata.
-
2010/09/26 02:52:02
@albicelete10

Rewelacyjne podsumowanie polskiej polityki, lepszego chyba nie czytałem. :-))) Tylko czy z niego nie wynika, żeśmy stracili kupę czasu, w ciągu którego tę szabelkę można było nie tylko wymienić na stalową, ale i zacząć ostrzyć? Tymczasem Tusk tylko i wyłącznie osłabia naszą pozycję, ja nie widzę z jego działań żadnych korzyści. Do Kaczyńskiego mam stosunek cieplejszy, bo wprawdzie gość był generalnie nieudolny, ale przynajmniej miał dobre chęci, no patriota po prostu i temu akurat trudno zaprzeczyć, i pewnie dlatego jestem dla niego bardziej wyrozumiały - na bezrybiu itd.

Stany są gdzieś, hen, tam daleko.

Dlatego właśnie mówię, że nie można się opierać tylko na nich, no i należałoby je z nami związać poważnymi interesami.

Nie obraź się, ale mam wrażenie, że istnieje ścisły związek pomiędzy katastrofą pod Smoleńskiem, a radykalizacją Twoich poglądów.

Oczywiście! Zdajesz sobie sprawę, jaki komunikat poszedł w świat? Hej, tu Polska, możecie sobie zabić naszego prezydenta, mamy to głęboko w dupie. Nie wkurwia Cię, że najprawdopodobniej w ogóle się nie dowiemy, co się w tym Smoleńsku stało?

Wyobrażam sobie, że rząd PiS podniósłby wielki wrzask o spisku, "zatwierdził" wersję o zamachu przed zbadaniem jakichkolwiek faktów, po czym zaczął wygrażać Rosjanom.

I może jeszcze wojnę byśmy wypowiedzieli? :) Bez przesady, skoro nawet jako opozycja PiS nie zatwierdził wersji o zamachu, to nie tym bardziej nie zrobiłby tego będąc u władzy. Za to nie wierzę, żeby dobrowolnie oddał ruskim całe śledztwo. A jakby nas nie chcieli do niego dopuścić, to by narobił rabanu na cały świat.

nie wyobrażam też sobie, aby Donald Tusk w ohydnie cyniczny sposób zrobił narzędzie do walki politycznej z tragicznie zmarłego brata.

Serio? Według mnie Kaczyński jest w tej chwili nie cyniczny, ale pierwszy raz od długiego czasu całkowicie szczery.
-
2010/09/26 03:40:32
ps. Co to znaczy, że dziennik nie był pisany do szuflady? Przecież nie było wtedy jakichkolwiek szans ani nawet widoków na wydanie tego.
-
2010/09/26 07:30:32
-
2010/09/27 00:30:02
@ Klopin:

czy z niego nie wynika, żeśmy stracili kupę czasu, w ciągu którego tę szabelkę można było nie tylko wymienić na stalową, ale i zacząć ostrzyć?

Ależ oczywiście, że wynika. Pomijając kilka pierwszych lat - nie wiem, gdzie ustawić cezurę, zresztą to raczej bez znaczenia - III RP, kiedy należało w pierwszej kolejności nauczyć się prosto stać i samodzielnie oddychać, proces marnowania trwa i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miał zostać przerwany. Tyle, że - wracam do tego, co pisałem na początku - w tym marnowaniu bardzo gorliwie uczestniczyły/ą wszystkie rządy, łącznie z rządem Tuska, Kaczyńskiego, czy, heh, Marcinkiewicza. Być może istnieje jakiś sposób na oszacowanie, który z nich zdystansował w tym marnotrawczym dziele pozostałe. Ale ja w takich szacunkach nie dostrzegam żadnego sensu.

(Kaczyński) przynajmniej miał dobre chęci, no patriota po prostu; Według mnie Kaczyński jest w tej chwili nie cyniczny, ale pierwszy raz od długiego czasu całkowicie szczery.

Może i tak. A może jest tak, że to Tusk bardzo chce, ale kompletnie nie potrafi? W sumie próby oceny ich moralnego trzpienia zawsze będą tyleż subiektywne, co mocno jałowe. Bo jakkolwiek by naprawdę nie było, do wyboru pozostaje nam taki oto zakres postaci: cyniczny, wyrachowany skurwiel; bliźniak oszalały z bólu po stracie brata; słodkousty złodziej; patriota-idiota. Zapomnij na chwilę, że mówimy akurat o Kaczyńskim i Tusku. Chciałbyś, aby którakolwiek z w/w postaci rządziła Twoim krajem? Czy może inaczej: jesteś w stanie racjonalnie określić, której rządy byłyby najgorsze? Przecież to naprawdę jałowe dywagacje...

należałoby je (Stany) z nami związać poważnymi interesami.

Tak. Piknie i nadobnie. Tyle, że jak niby przywiązać do siebie interesami, i to w dodatku poważnymi, kraj, który obecnie w ogóle nie zwraca na nas uwagi, a w interesach musiał ostatnimi czasy gasić takie pożary, że teraz przypuszczalnie wolałby kapinkę odzipnąć?
(cdn)
-
2010/09/27 00:53:31
(cd)
Zdajesz sobie sprawę, jaki komunikat poszedł w świat? Hej, tu Polska, możecie sobie zabić naszego prezydenta, mamy to głęboko w dupie.

Jak na moje, to przekaz w świat puściliśmy następujący: jesteśmy bandą gamoni, która wsadziła całą czeredę vipów do jednego samolotu. Ba, mało, że gamoni. Zasmarkanych gamoni, bo nasz premier i prezydent (obaj tacy sami gówniarze), zamiast choć na użytek zewnętrzny wypracować w miarę neutralne relacje, nie potrafią się dogadać nawet w tak banalnych kwestiach, jak planowanie zagranicznych podróży. Wersja o zabijaniu prezydenta jest dla mnie tak kompletnie nielogiczna, że aż nie wiem, jak ją skomentować.

Nie wkurwia Cię, że najprawdopodobniej w ogóle się nie dowiemy, co się w tym Smoleńsku stało?

Wkurwi, jeśli się nie dowiemy. Mimo wszystko, jakaś szansa istnieje (choć nie przeczę, mizerna). A jak sobie przypominam indywidua, które w PiSie odpowiadały/ją za kwestie śledcze (Kamiński, Macierewicz, Ziobro), to nie wierzę, aby ich hipotetyczny udział mógł nas przybliżyć do prawdy choćby o pół milimetra.

I może jeszcze wojnę byśmy wypowiedzieli? :)

No wiesz, śp. Lech Kaczyński najwyraźniej lubił się z prezydentem Saakaszwilim, różnie mogłoby być;) A poważniej, wojna to oczywiście - na szczęście! - nonsens, ale zasmrodzenia, i to na długie lata, stosunków z Rosją jak najbardziej bym się spodziewał. Chociażby poprzez "raban na cały świat", który i tak by powstał, bez względu na to, czy byłyby ku niemu podstawy, czy niespecjalnie.

nawet jako opozycja PiS nie zatwierdził wersji o zamachu

:))) No ja rozumiem, że prezes Jarunio własnemi ustami o zamachu nie paple. Nie może. Co by o nim nie mówić, głupi raczej nie jest, aż tak mu żałoba we łbie nie namąciła chyba. Ale już wszelkie propisowskie media, które "zamachową" wersję szerzą i podtrzymują, to co, robią to z własnej inicjatywy i kompletnie bez poparcia pana prezesa, tak? ;)
-
2010/09/27 02:22:37
Pomijając kilka pierwszych lat - nie wiem, gdzie ustawić cezurę, zresztą to raczej bez znaczenia

Na rok 1989. :-)

A może jest tak, że to Tusk bardzo chce, ale kompletnie nie potrafi?

Ja w dobre chęci i patriotyzm Tuska nie bardzo wierzę. Dwa cytaty:

1. "Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski - tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem."

2. "Główną motywacją mojej aktywności publicznej była potrzeba władzy i żądza popularności. Ta druga była nawet silniejsza od pierwszej, bo chyba jestem bardziej próżny, niż spragniony władzy. Nawet na pewno... "

No chyba, że mówimy o patriotyzmie lokalnym - Tusk chciał kiedyś oderwania się Kaszub od Polski.

Chciałbyś, aby którakolwiek z w/w postaci rządziła Twoim krajem?

Ja mówię: nie bardzo wierzę, żeby w demokratyczny sposób dało się jeszcze naprawdę pociągnąć w odpowiednią stronę. Ale przy alternatywie Kaczyński-Tusk nie mam żadnych wątpliwości, co wybrać.

Tyle, że jak niby przywiązać do siebie interesami, i to w dodatku poważnymi

Tak jak pisałem - choćby tarcza antyrakietowa i gaz łupkowy. Poza tym wspierać USA w działaniach militarnych, nawet jeśli pozornie nie mamy w tym interesu. Bo oprócz tego, że poprawia to nasze relacje z USA, to daje naszym wojakom doświadczenie w warunkach bojowych. No ale jak już wspominałem - w tej chwili trzeba przeczekać Obamę.

Jak na moje, to przekaz w świat puściliśmy następujący: jesteśmy bandą gamoni, która wsadziła całą czeredę vipów do jednego samolotu.

Jak na moje, to cały problem polega na tym, że Ty wykluczasz możliwość zamachu. A nie ma żadnych podstaw, żeby taką możliwość wykluczyć.

Wkurwi, jeśli się nie dowiemy.

Jeśli? A skąd chciałbyś się dowiedzieć? Słyszałeś, żeby było prowadzone w tej sprawie jakieś rzetelne śledztwo?

A jak sobie przypominam indywidua, które w PiSie odpowiadały/ją za kwestie śledcze (Kamiński, Macierewicz, Ziobro)

Tzn. chcesz powiedzieć, że gdyby rządził PiS, to prokuratorami zajmującymi się śledztwem byliby Kamiński, Macierewicz i Ziobro. :-))

ale zasmrodzenia, i to na długie lata, stosunków z Rosją jak najbardziej bym się spodziewał.

Jeśliby się Rosja upierała, że wspólnego śledztwa nie będzie, to jasne, że musiałyby się stosunki zasmrodzić, no bo jak inaczej? Gdyby się nie zrobił potężny smród, to byłoby jasne dla wszystkich, że można bez konsekwencji strącać polskie samoloty, a potem zasłaniać się jakimś pozorowanym śledztwem. Ale przecież jeśli Rossija ma czyściutkie sumienie, to nie istnieje żaden powód, dla którego mieliby unikać współpracy, prawda?

Ale już wszelkie propisowskie media, które "zamachową" wersję szerzą i podtrzymują, to co, robią to z własnej inicjatywy i kompletnie bez poparcia pana prezesa, tak? ;)

Szerzysz mi tu na blogu jakąś spiskową teorię? ;-) A serio - ja chyba czegoś nie łapie. Jacyś dziennikarze, co lubią PiS, mówią, że był zamach, i to oznacza, że PiS głosi wersję zamachu? To jeśli ja bym, powiedzmy, przez przypadek włączył jakieś szkło kontaktowe, jakiegoś lisa czy coś podobnego, to tak, jakbym wysłuchiwał oficjalnej linii Platformy? Zresztą jeśli chodzi Ci o Gazetę Polską (jakie jeszcze mamy propisowskie media?), to uwierz, że Sakiewicz i spółka nie potrzebują żadnego słówka od prezesa, żeby pisać to, co piszą, i trwać w rusofobii.
-
2010/09/27 11:01:39
@ Klopin:

Co do cytatów z Tuska:

1. Nie mam pojęcia, w jakim kontekście wypowiedziane zostały te słowa i co D.T. miał na myśli, gdy je wypowiadał. Wiem za to, że właściwie mógłbym się pod nimi podpisać.
Uczestnicząc w dyskusjach o patriotyzmie, bądź jedynie się im przysłuchując, zwykle strasznie się gubię. Bo u nas dominują dwa podejścia do patriotyzmu, oba tak samo ekstremalne i - przez to? - oba równie idiotyczne. Pierwsze to patriotyzm kruchciano-mesjanistyczny. Boże, coś Polskę; nie rzucim ziemi; Polska Mesjaszem narodów etc. Wymawianie słowa "Polska" z każdorazowym obowiązkowym patetycznym przydechem i łzami w oczach; rozdrapywanie i ugniatanie na nowo przy każdej możliwej okazji wszystkich narodowych ran, guzów i siniaków; wspominanie do upadłego wszystkich niegdysiejszych wielkich wiktorii (to jakby rzadziej) i bohaterskich klęsk (paradoksalnie częściej); zamiana każdego państwowego święta w jakąś pieprzoną mutację Zaduszek; (...); (...); nieustające szukanie winnych, polowanie na czarownice i rozpalanie stosów; a w to wszystko wpisana jeszcze na dodatek nienawiść do "szkopów", "ruskich", "żydów" i w zasadzie wszystkich innych też - to jest gonitwa za cieniem, Klopin. Jarmarczny teatrzyk grozy, gdzie żal, pretensje do wszystkich i wszystkiego oraz nieuleczalne kompleksy leją się z każdej sceny. Od takiej Polski, jak sądzę, po prostu trzeba uciekać. Bo to faktycznie jest Polska mitu. Bardzo szkodliwego mitu. Polska przegranych paranoików, którzy po wiek wieków będą sobie roić, że drewniany mieczyk to rasowa szablica, a gwizd pustki we własnych głowach brać będą za szum husarskich skrzydeł.
Tyle, że gdyby ten cytat był mój, nie skończyłby się w tym miejscu. Dostałoby się też drugiej stronie, pewnie nie mniej licznej. Wszystkim tym infantylnym "kosmopolytom", z intelektualnego lenistwa plujących na własną historię i tradycję, zdolnym - przepraszam - obciągnąć każdemu, kto tu i teraz postawi przed nimi michę żarcia i zapewni garść prostych uciech.
Gdzie środek? Czy my tak naprawdę nie możemy traktować dumy narodowej jako obowiązku pracy na rzecz własnego kraju? Gdzie w tym wszystkim racja? Czy wszystko musi nam zastępować emocja? A ja też mądry jestem. Samego mnie poniosło, a przecież miało być wcale nie o tym:)

2. Ot, priznawszy sia, jak to w okolicach Białegostoku mawiają. Należy chyba faceta pochwalić za szczerość. Jestem święcie pewien, że przytłaczająca większość tzw. osób publicznych ma dokładnie tak samo, jak on. Ale przecież żądza władzy i pragnienie popularności, czy nawet próżność nie wykluczają dobrych chęci, prawda?

Tak, jasne. Całkiem możliwe, że to, co właśnie napisałem, to wierutne banialuki, a Tusk naprawdę jest zimnym sukinsynem, który do polityki poszedł tylko i wyłącznie po to, aby napawać się możliwością wydawania poleceń i móc obejrzeć własny pysk w wiadomościach.
Mimo wszystko jednak, taka wersja wydaje mi się deko mniej prawdopodobna. Ale, jak już pisałem, to po pierwsze subiektywne. A po drugie - kompletnie bez znaczenia.

Tusk chciał kiedyś oderwania się Kaszub od Polski.

Oderwania, czy autonomii? Bo to akurat ma znaczenie.

(cdn)
-
2010/09/27 11:23:55
(cd)

gaz łupkowy

Czyli co? Zakładając, że w ogóle coś z tego gazu wyjdzie, jeśli dymać nas na nim będą firmy, dajmy na to, rosyjskie, to źle, a amerykańskie to dobrze?

wspierać USA w działaniach militarnych, nawet jeśli pozornie nie mamy w tym interesu. Bo oprócz tego, że poprawia to nasze relacje z USA, to daje naszym wojakom doświadczenie w warunkach bojowych.

Zostawiając na boku etyczny aspekt operacji US Army, owszem, doświadczenie bojowe rzecz nie do pogardzenia. Ale ta poprawa relacji? Wiesz, przypomina mi to jako żywo sytuację z kibicami Łomżyńskiego KS, którzy kiedyś-kiedyś, dawno temu, bodaj w połowie lat 90tych, "nawiązali" sztamę z Legią. Wybazgrywali (L) w koronie, "wspólna sprawa" i takie tam na murach, chcieli lać każdego, kto im się wydawał antylegijny i w ogóle. A Teddy Boys i reszta kompletnie nic o tym nie wiedzieli. Jak już się dowiedzieli, podobno setnie ich to ubawiło.

Ty wykluczasz możliwość zamachu. A nie ma żadnych podstaw, żeby taką możliwość wykluczyć.

Nie tyle wykluczam, co nie dostrzegam żadnych logicznych argumentów wspierających tezę o zamachu. A konkretnie, wydaje mi się, że za każdą zbrodnią stoi jakiś motyw. Zapytawszy o ten motyw znajomych zwolenników "teorii zamachowej", usłyszałem szereg interesujących - głównie moją żonę, zawodowo panią psycholog - odpowiedzi, które summa summarum sprowadzały się do tego, że "to przecież ruscy".
Ale może ja czegoś nie dostrzegam. Może Ty mi powiesz, dlaczego wszechwładny car Wołodia miałby kazać zlikwidować prezydenta słabszego ościennego państwa na ledwie parę miesięcy przed końcem jego urzędowania, pamiętając, że jego szanse na reelekcję są czysto teoretyczne? A może nie szło wcale o Kaczyńskiego, tylko, nie wiem, Karpiniuka? Szymanek-Deresz? Szmajdzińskiego?

(cdn)
-
2010/09/27 11:46:06
(cd)
A skąd chciałbyś się dowiedzieć? Słyszałeś, żeby było prowadzone w tej sprawie jakieś rzetelne śledztwo?; Jeśliby się Rosja upierała, że wspólnego śledztwa nie będzie, to jasne, że musiałyby się stosunki zasmrodzić, no bo jak inaczej?

Słyszałem, że śledztwo prowadzą Rosjanie. Nie mam pojęcia, czy Matiuszka Rasija ma w tej sprawie czyste sumienie. Może nie ma. Może doszło do jakiegoś zaniedbania, błędu obsługi lotniska, złamania procedur, grom go wie, czego jeszcze. Jeśli to nie wyjdzie na jaw, wtedy się wkurwię. Na razie zamierzam spokojnie poczekać.
A swoją drogą, gdyby - tfu, tfu! - na terytorium RP rozbił się samolot z prezydentem Rosji, Czech, czy cholera Madagaskaru, uznałbym za oczywiste i nie podlegające żadnej dyskusji, że śledztwo w tej sprawie będzie prowadzone tylko i wyłącznie przez nasze organy. Bo wicie-rozumicie, chłopaki - nasze podwórko, nasze zasady.

Tzn. chcesz powiedzieć, że gdyby rządził PiS, to prokuratorami zajmującymi się śledztwem byliby Kamiński, Macierewicz i Ziobro. :-))

A Ty chcesz powiedzieć, że gdyby PiS był u władzy, to ci panowie, albo im podobni, nie mieliby w tej sprawie nic a nic do powiedzenia, a samo śledztwo prowadzone byłoby rzetelnie, obiektywnie i bez żadnych nacisków z ich strony? :)))

Jacyś dziennikarze, co lubią PiS, mówią, że był zamach, i to oznacza, że PiS głosi wersję zamachu?

Nieee no, skądże znowu. Bo przecież przywłaszczenie sobie, przy jakimś tam udziale SLD mediów publicznych (to właśnie te "inne media") dokonane zostało tylko i wyłącznie celem szerzenia w owych mediach misji publicznej, pokazywania edukacyjnych, nieagresywnych dobranocek i interesujących produkcji popularnonaukowych :))) Aha, oczywiście nie chcę przez to stwierdzić, że poprzedni "medialni przywłaszczacze" byli cokolwiek lepsi, a Lis et.al. porażają obiektywizmem.

I jeszcze na koniec odnośnie poprzedniego peesu: szans na oficjalne wydanie Tyrmandowego "Dziennika" rzecz jasna nie było, ale nie znaczy to, że nie czytał go nikt poza autorem. Również w mrocznych, zakutych latach 50tych istniało podobno coś takiego, jak autopromocja. Choć pewnie inaczej się nazywało.
-
2010/09/27 12:36:55
@airborell
Kaczyński kasę przehulał, a teraz jego zwolennicy mają pretensję do Tuska, że nie oszczędza (oczywiście nie mówiąc, na czym konkretnie oszczędzić). Kompletna demagogia.

W ogóle wszyscy ględzący o "reformie finansów publicznych" niech wreszcie powiedzą dziennikarzom i ludowi, że 70% budżetu to wydatki sztywne i nic się tu wielkiego nie zrobi.

@airborell
Ja odnoszę wrażenie, że zwolennicy PiS oceniają politykę zagraniczną przez twardość stawiania się, a nie przez osiągane skutki.

Prawda. Insza inszość, że Radek S. akurat okazuje się ostatnio strasznie infantylnym politykiem na rynku wewnętrznym ;-)

@albicelste10
gaz łupkowy
Czyli co? Zakładając, że w ogóle coś z tego gazu wyjdzie, jeśli dymać nas na nim będą firmy, dajmy na to, rosyjskie, to źle, a amerykańskie to dobrze?

Fajnie o tym napisał Michalski na Krytyce, że dla "jednych" dobrze to Haliburton dla drugich to Gazprom. I to taki dyskurs o "suwerenności" :D

@wspierać USA w działaniach militarnych, nawet jeśli pozornie nie mamy w tym interesu. Bo oprócz tego, że poprawia to nasze relacje z USA, to daje naszym wojakom doświadczenie w warunkach bojowych.

Kosztuje kupę kasy przede wszystkim. Nie przynosi realnych zysków politycznych, tylko zazwyczaj realne straty. A "szczególność" naszych relacji z USA to już jakiś tam garb. Czesi jakoś źle na braku takowych nie wychodzą. A skala zmanipulowania cytatu "polskość to nienormalność" z Tuska (za którym ja nie przepadam, ale to w związku z zasmrodzeniem paradygmatem neoliberalnym przez środowisko tzw. gdańskich liberałów polskiego dyskursu), którym się tak Klopin jara to sądziłem, że jest so last season. Chyba cytat z "religią jako opium dla ludu" z Marksa jest tylko równie zmanipulowany poprzez wyjęcie z kontekstu ;-)

@albicelste10
No ja rozumiem, że prezes Jarunio własnemi ustami o zamachu nie paple.

No ale wiemy już, że szacowna komisja i prezes ma problem z fizyką na poziomie dawnej (8klasowej) podstawówki ;-) Ja nie wiem czy ludzie nie mogą sobie wyguglać ile czasu trwają zazwyczaj śledztwa w sprawie katastrof lotniczych?

@Nie wkurwia Cię, że najprawdopodobniej w ogóle się nie dowiemy, co się w tym Smoleńsku stało?

Najprawdopodobniej doszło do katastrofy komunikacyjnej, czego to nigdy nie zaakceptuje polska polska populistyczna prawica. Może faktycznie warto sobie zadać pytanie czy to nie jest chore, że Smoleńsk zdominował całą debatę polityczną w tak dużym stopniu co prowadzi do np. takiego pierdolenia jak:

@kondominium

w wykonaniu sił politycznych, dla które przyjmowały ultrawasalną pozycję w stosunku do nawet najbardziej idiotycznych pomysłów amerykańskich administracji.

@Hej, tu Polska, możecie sobie zabić naszego prezydenta, mamy to głęboko w dupie.

Kto zabił prezydenta Polski? Kto miał to w dupie? I to głęboko? Jakoś nie zauważyłem. Histeryzujesz.

@a z Rosją właśnie wyłącznie wasalstwo.

Realną alternatywą przed ewentualną agresywną ekspansją geopolityczną Moskwy (która wcale nie jest taka oczywista, akurat na tą część Europy środkowej, która jest w NATO i UE) są nie fantazmaty o "szczególnym partnerstwie" (drugim Izraelu) z USA tylko silna Europa. Kaczyńscy robili bardzo dużo, żeby ją osłabić. Cameron, którego PiS kocha będzie robił dużo, żeby ją osłabić. Z tymże Macierewicz i koledzy będą używać, tutaj argumentów z legend miejskich o prześladowaniu chrześcijan, zakazie mówienia mama i tym podobnych.

@airborell
Tylko że trzeba w związku z tym sobie uświadomić, że integracja europejska leży w naszym interesie i należy ją wzmacniać, a nie bojkotować.

W punkt.

-
2010/09/27 12:39:19
@airborell
Aha, Gilowska miała plany. No super. Szkoda tylko, że nie potrafiła ich przełożyć na projekt ustawy. Rozumiem, że PiS rządził tylko pół kadencji - w tej połówce zrezygnował z "kotwicy Belki" i obniżał podatki; dyscyplinę finansów publicznych chciał zaprowadzić w drugiej połowie. Już w to wierzę. Ja pamiętam teksty typu "nie może nas być na to nie stać" wygłaszane z typowym jarkowym zadęciem.

Był w ogóle bardziej szkodliwy minister finansów od Gilowskiej? Bardziej ideologicznie zacietrzewiony (i to na punkcie zdychającego ideolo?). Likwidacja trzeciego progu to jakiś szczyt tego zacietrzewienia. Ale akurat środowisko Tuska to ideolo tutaj też kiedyś instalowało, więc jak sensowne pomysły Boniego nie mogły się tutaj przebić to przez zainstalowanie tutaj memów przez jego środowisko polityczne.
-
2010/09/27 12:41:23
@I ja się poważnie obawiam, że przy obecnej władzy na tym zwyczajnie porobią interesy różne Rychy i Zbychy, a złoża trafią w zagraniczne, niekoniecznie przyjazne nam ręce.

Spoko wodza. Jeśli to ma ręce i nogi to Haliburton będzie zainteresowany, a my przywalimy mu takie ulgi podatkowe, że poza zrujnowaniem ewentualnym polskiego środowiska nic nie zyskamy ;-) Obie prawice polskie mają do takiego rozwiązania sprawy wyjątkowe predyspozycje:)
-
2010/09/27 13:56:14
No więc właśnie chodzi o to, żeby coś zrobić z tymi wydatkami sztywnymi. Ale to wymaga, to prawda, ruchów drastycznych. I ja się kompletnie nie dziwię Tuskowi, że za bardzo nie chce się w tym gównie paprać - chociaż ktoś niestety będzie musiał to zrobić.
-
2010/09/28 04:25:56
@Albicelete10
To podejście do patriotyzmu takie, rzekłbym, gombrowiczowskie. Wiadomo, co zrobił Grombrowicz, kiedy wybuchła wojna - a dla mnie w sumie wyłącznym wyznacznikiem patriotyzmu jest właśnie zachowanie się w takiej sytuacji, cała reszta, o której mówisz z takim niesmakiem, schodzi na dalszy plan. Zresztą moim zdaniem przesadzasz, tu nie ma takiej wyraźnej dychotomii: wściekli patrioci - kosmopolici. Mesjanizm to już przeżytek, z któego niewiele pozostało, może jeszcze jakieś poczucie wyjątkowości i moralnej wyższości, podbudowane dodatkowo przez drugą wojnę - ale to tylko lepiej dla nas. Że za dużo klęsk, a za mało zwycięstw? Tak się ostatnio układa nasza historia, no i cóż, gloria victis. Obchodzimy 11 listopada i bitwę warszawską, nie wiem czego oczekujesz, że nie będziemy wspominać bohaterów II wojny światowej, bo przegrali, tylko oddamy cześć Zawiszy Czarnemu? A że patriotyzm kruchciany? No to tak już jest, Bóg, honor, ojczyzna, inaczej nie będzie. Szczerze mówiąc, nie bardzo wiem, jak się do tego odnieść. Rozumiem, że mierzi Cię narodowa otoczka, pieśni religijno-patriotyczne, ksenofobia i coś tam jeszcze (pomijam "polowanie na czarownice", bo to dla mnie pusty slogan, i kompleksy, bo ten zarzut uważam za zupełnie chybiony). OK, tyle że ja tu żadnego zagrożenia nie widzę, my nie cierpimy na nadmiaru fanatycznych narodowców, a raczej na deficyt patriotyzmu, bo on coraz częściej zastępowany jest skłonnością do wyśmiewania się z polskości i poważnych kompleksów - casus tych wszystkich pomywaczy z zachodnich garkuchni. Uogólniając - nie chciałbym, żeby typ o mentalności Gombrowicza był szefem w moim kraju.

Co do Kaszub - pogrzebałem za tym chwilę i sprawa wygląda co najmniej podejrznie, więc można ją sobie odpuścić. W skrócie: w 1992 r. na zjeździe Kaszubów Tusk wygłosił przemówienie. Zachowała się treść, ale nie samego przemówienia, tylko tego, co sobie wcześniej spisał i rozdał uczestnikom zjazdu. Tam Tusk mówi tylko o idei państwa regionalnego, natomiast w 2005 r. (czyli kampania) niejaki Andrzej Marszałkowski napisał tekst, w którym utrzymuje, że Tusk mówił o kaszubskim rządzie, armii, pieniądzu i się ten zjazd skończył awanturą, bo ktoś tam oburzony wskoczył na scenę i zabrał Donaldowi mikrofon i wygłosił kontrorędzie.

Czyli co? Zakładając, że w ogóle coś z tego gazu wyjdzie, jeśli dymać nas na nim będą firmy, dajmy na to, rosyjskie, to źle, a amerykańskie to dobrze?

Rosjanie nas będą dymać na kontrakcie od Pawlaka, może im wystarczy? Czy raczej będziemy szczytnie pielęgnować monogamię? Po prostu z geopolitycznego punktu widzenia zainteresowanie Amerykanów tymi dziurami w ziemi może być dla nas bardzo korzystne.

Nie tyle wykluczam, co nie dostrzegam żadnych logicznych argumentów wspierających tezę o zamachu.

Naprawdę? :-) Można wykonać np. takie ćwiczenie probabilistyczne i zastanowić się:
1. Jak często giną tragicznie prezydenci cywilizowanych krajów?
2. Ile razy w historii naszego kraju zdarzało się, że do jednego samolotu wsiadło tylu oficjeli?
3. Jakie jest prawdopodobieństwo dwóch przypadkowych katastrofach z udziałem wysokich oficerów wojska w przeciągu 2 lat?
4. Z jakim krajem ma Polska, mówiąc eufemistycznie, najtrudniejsze relacje? Porównaj z krajem, w którym doszło do katastrofy.

Tak zupełnie na oko, to tych zbiegów okoliczności trochę za dużo, prawda?
-
2010/09/28 04:29:48
@Albiceleste10, cd.

Może Ty mi powiesz, dlaczego wszechwładny car Wołodia miałby kazać zlikwidować prezydenta słabszego ościennego państwa na ledwie parę miesięcy przed końcem jego urzędowania, pamiętając, że jego szanse na reelekcję są czysto teoretyczne? A może nie szło wcale o Kaczyńskiego, tylko, nie wiem, Karpiniuka? Szymanek-Deresz? Szmajdzińskiego?

Po pierwsze, Kaczyński był osobą Putinowi niemiłą, za całokształt swoich działań, a za Gruzję w szczególności. Skoro się nadarza okazja, to czemu go nie odstrzelić, jaki to problem dla kagiebisty, mało ma ludzi na sumieniu? Poza tym, nie skupiajmy się wyłącznie na prezydencie. Tam na pokładzie była obecna duża grupa polskiego obozu, nawijmy go niepodległościowo-antyrosyjskiego, którego osłabienie jak najbardziej leży w interesach Putina. I w końcu - tu pytam, bo tego ostatecznie nie wiem - czy nie było w planach, że na pokładzie znajdzie się też Jarosław, ale ten jednak pojechał do szpitala, do matki? No i bardzo istotna sprawa - Ty wymieniasz Karpiniuka i Szmajdzińskiego, a przecież tam w samolocie była cała wierchuszka wojska! Jak dla mnie tyle w zupełności wystarczy, a możesz sobie dodać międzynarodowy przekaz takiego morderstwa: tu jest moja strefa wpływów i się nie wpierdalajcie, a jak ktoś dalej chce fikać, to niech wie, jak może skończyć.

Słyszałem, że śledztwo prowadzą Rosjanie.

No, to w zupełności wystarczające. Ale może słyszałeś jeszcze to: jak wam podsyłamy jakieś dokumenty, to jest to tylko i wyłącznie wyraz naszej dobrej woli. A może słyszałeś też coś o polskich archeologach, bo ja ostatnio przestałem uważnie śledzić sprawę i prawdę mówiąc nie wiem - wylecieli, nie wylecieli, czekają w gotowości? Czego Ci jeszcze potrzeba? A może Ty jesteś z tych, co to mają Rosję za kraj demokratyczny, co wierzą w rosyjską niezależną prokuratuę? :-)

Może doszło do jakiegoś zaniedbania, błędu obsługi lotniska, złamania procedur, grom go wie, czego jeszcze. Jeśli to nie wyjdzie na jaw, wtedy się wkurwię.

Jakże się wkurwisz, skoro to nie wyjdzie na jaw? :-)))

na terytorium RP rozbił się samolot z prezydentem Rosji, Czech, czy cholera Madagaskaru, uznałbym za oczywiste i nie podlegające żadnej dyskusji, że śledztwo w tej sprawie będzie prowadzone tylko i wyłącznie przez nasze organy.

Dlaczego? Jeśli byśmy tych Czechów, Rosjan czy Madagaskarczyków pomordowali albo źle naprowadzili na pas startowy, to owszem, byłyby ku temu powody. Ale jeśli nie, to po co? Dajmy im pełen wgląd do czego tylko zapragną, jeśliby chcieli - powołajmy międzynarodową komisję, niech wyjdzie czarno na białym, że błąd popełnił ich pilot.
-
2010/09/28 04:33:00
@Albicelete10, cd.
A Ty chcesz powiedzieć, że gdyby PiS był u władzy, to ci panowie, albo im podobni, nie mieliby w tej sprawie nic a nic do powiedzenia, a samo śledztwo prowadzone byłoby rzetelnie, obiektywnie i bez żadnych nacisków z ich strony? :)))

A na co by mieli naciskać? No chyba tylko na jak najrzetelniejsze zbadanie sprawy. To mi brzmi tak, jakbyś sugerował, że owo stronnictwo, jak się ładnie wyraził Zamorano, prawicowo-populistyczne, wręcz życzyłoby sobie, żeby wyszło na zbrodnię ruskich. A więc, że ten Ziobro i Macierewicz naciskaliby na prokuratorów, żeby im tak wyszło. :-) Swoją drogą, te naciski na prokuratorów to już są całe lata międlone w tej nieszczęsnej sejmowej komisji i na razie za chuja nic na tego naszego strasznego Berię nie mogą znaleźć.

Media - ja mało oglądam, ale pewnie chodzi o coś w stylu Pospieszalskiego czy Misji Specjalnej. No więc nie wydaje mi się, żeby Pospieszalskiemu czy Gargas trzeba było cokolwiek podpowiadać, sugerować albo do czegoś nakłaniać. A nawet jeśli, to trzymajmy się jednak tego, co mówią partyjniacy, bo inaczej można by udowodnić wszystko.

Pozdrawiam!

Ciąg dalszy zapewne po krótkiej przerwie, no chyba że własny blog znów mnie uzna za automat spamujący i nie dopuści do głosu. Sami widzicie, że sabotażu można się po każdym spodziewać.
-
2010/09/28 05:19:06
@Zamorano102
Miło Cię tu widzieć. :) Z mojej strony od razu mała autodemaskacja, żebyś wiedział, gdzie wdepnąłeś: jestem podłym zwolennikiem podatku liniowego.

Fajnie o tym napisał Michalski na Krytyce, że dla "jednych" dobrze to Haliburton dla drugich to Gazprom

Upewniam się: Gazprom to dobrze dla których?

Cytat z Tuska - faktycznie, brakuje przecinka i ogonka przy ą. Ma być tak: "Piękniejsza od Polski, jest ucieczką od Polski". Co niewiele zmienia, sprawia tylko, że cały ten tekst jest głupszy. Tutaj tekst broniący Tuska, jeśli ktoś zainteresowany:
www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/524702,Polskosc-to-nienormalnosc.html

U Czechów brak relacji z USA? A ten radar, na który się zgodzili?

Najprawdopodobniej doszło do katastrofy komunikacyjnej, czego to nigdy nie zaakceptuje polska polska populistyczna prawica. Może faktycznie warto sobie zadać pytanie czy to nie jest chore, że Smoleńsk zdominował całą debatę polityczną w tak dużym stopniu

No właśnie problem w tym, że Smoleńsk nie zdominował debaty publicznej. Na czas kampanii PiS temat zostawił, potem było już za późno, a jeszcze doszedł krzyż. Gdyby coś podobnego stało się np. w USA (albo wstaw sobie coś innego, niech będzie Wielka Brytania czy inne poważne państwo), to dziennikarze by tematu łatwo nie odpuścili, zaczęłoby się szukanie winnych i bez kilku dymisji by się nie obeszło. A u nas - sielanka, nic się nie stało. Winny pilot, ale już choćby Minister ON - broń Boże.

w wykonaniu sił politycznych, dla które przyjmowały ultrawasalną pozycję w stosunku do nawet najbardziej idiotycznych pomysłów amerykańskich administracji.

Ameryka jest za oceanem i to trochę za daleko, żeby być naszym suzerenem, zresztą nie bardzo jest zainteresowana. USA nigdy naszej niepodległości nie zagrażały i zagrażać nie będą. Co innego Niemcy i Rosja.

Kto zabił prezydenta Polski? Kto miał to w dupie? I to głęboko? Jakoś nie zauważyłem. Histeryzujesz.

Nie wiem, czy ktoś zabił. W dupie ma to rząd Tuska i polski establishment.

Unia Europejska - tak, integracja jest dla nas korzystna, ale tylko do pewnego stopnia. Zresztą ostatnio się to objawiło, doszło do tego, że nas Unia próbuje nas przed Rosją bronić wbrew naszej własnej woli, co świadczy o naszym rządzie. Jednak nie ma co sobie robić wielkich nadziei, pamiętając, że w Unii dominującą rolę mają Niemcy, którzy z Rosją mają sztamę.
-
2010/09/28 21:02:22
@ Klopin:

Nie mam pojęcia, czy moje podejście do patriotyzmu zalatuje Gombrowiczem. Nigdy się nad tym zastanawiałem. Wiem za to, że...

dla mnie w sumie wyłącznym wyznacznikiem patriotyzmu jest właśnie zachowanie się w takiej sytuacji

Dla mnie nie. W ogóle, naprawdę tak uważasz? Tzn., że - upraszczając sprawę do maksimum - każdy gięty cwel, który na co dzień dba wyłącznie o to, by mieć co zjeść, czym popić (i ewentualnie co pociupciać wieczorkiem), a na resztę równo kładzie, zostanie przez Ciebie uznany za patriotę, o ile tylko w razie wojny (tfu-tfu-tfu!!!) złapie za giwerę i pójdzie strzelać do agresora?
Moje obrzydzenie "wściekłymi patriotami" (przeholowałem, przyznałem przecież od razu, ale tylko troszkę:) wynika głównie stąd, że ich patriotyzm jest właśnie taki "okazyjny". Pójdzie taki jeden z drugim, bebzon wciągnie, klatę dumnie wypnie, sztandarem pomacha, bogoojczyźniane pieśni ponuci - a to wszystko nie przeszkadza mu na co dzień migać się od podatków, ciąć państwo w wała na rozmaite inne sposoby, odpuszczać wychowanie własnych dzieci etc. etc. Dychawiczną służbę zdrowia, zidiociałą oświatę i całą resztę mamy nie tylko przez panów Tusków, Kaczyńskich, Millerów i innych, ale także - kto wie, czy nie bardziej - przez tego typu jegomości.
Aha, powodem, dla którego nie dostrzegasz opisanej przeze mnie dychotomii jest, jak mniemam, to, że Ty mieszkasz na południu, w dużym Krakowie, a ja na wschodzie, w małej Łomży. I zachowań, o których pisałem, i na własnym podwórku, i w okolicznych grajdołkach, widzę aż nadto. Dla przykładu, polowanie na czarownice to nie jest tutaj żaden tam pusty slogan, tylko zupełnie często stosowany modus operandi. Bardzo skuteczny modus operandi.
Pieśni religijno-patriotyczne, o ile nikt mi ich nie śpiewa pod oknem o piątej nad ranem (a zdarza się), wcale mnie nie rażą. Niemniej, uważam, że na ich śpiewanie jest miejsce i czas. A przede wszystkim sądzę, iż nie powinny one stanowić rozgrzeszenia dla każdego kurewstwa.

Tusk mówił o kaszubskim rządzie, armii, pieniądzu

Dopóki nie wiadomo, co i o czym mówił, może faktycznie to zostawmy? Jakoś kompletnie nie jestem zorientowany co do poglądów Tuska nt. Kaszebszczizny.

(cdn)

-
2010/09/28 21:40:44
(cd)
ćwiczenie probabilistyczne

1. Rzadko. Cholernie rzadko. I o czym to świadczy?
2. Eee... nigdy?
3. Jeżeli przez "dwie katastrofy..." rozumiesz CASA'ę i TU - bardzo wątpię, czy one były przypadkowe. Sądzę jednak, że zamiast pieprzyć o zamachach, należałoby przeprowadzić własne, wewnętrzne śledztwo dot. poziomu szkolenia w naszym lotnictwie. Znam jednego pilota wojskowego i chłopak na długo przed 10tym kwietnia potwierdzał wszystkie te słyszalne tu i ówdzie głosy o chorych stosunkach i nienormalnej presji panującej w jego służbie. Tym by się należało poważnie zająć, bo inaczej CASA'ów i Tupolewów możemy mieć więcej. I to bez żadnego udziału Putina.
4. Echhh... o tym zaraz.

Motywy Putina

Zaraz... czy Ty mnie usiłujesz przekonać, że chłodny, wyrachowany specjalista od realpolitik, za jakiego chyba należy uznać Putina, w ogóle przejmuje się tym, czy ktoś jest mu miły, czy nieprzesadnie? :) Nie wiem, czy facet w ogóle ma sumienie (choć z drugiej strony, może ma i nawet czasem używa, jesteś w stanie powiedzieć, że na pewno nie?). Wiem, że na pewno ma mózg i bez wątpienia się nim posługuje. A co za tym idzie, byłby w stanie ocenić, że w razie wpadki - a inteligentny człowiek po prostu musi brać pod uwagę ryzyko niepowodzenia - reperkusje znacznie przewyższą korzyści. Co zresztą nietrudne, bo te korzyści byłyby śmiesznie małe. Lech Kaczyński, o czym już pisałem, prezydentem był słabym, zbliżał się do końca kadencji, a szans na reelekcję praktycznie nie miał. Dla tego "obozu niepodległościowo-antyrosyjskiego" - wiem, to straszne - L.K. więcej wart jest martwy, niż żywy. Bo można zrobić z niego męczennika, który poległ(!!!) w walce o słuszną sprawę, pochować z pompą na Wawelu, ustawić krzyż ku jego czci i pokazywać paluchem, kto jest godny obchodzić żałobę po "naszym prezydencie", a kto zupełnie nie. Ja oczywiście nie sugeruję, broń Boże, że 10 kwietnia miał miejsce zamach, ale zainspirowany przez Jarosława Kaczyńskiego:) Sądzę natomiast, że Putin, gdyby rzeczywiście planował morderstwo, na pewno wziąłby taki obrót spraw pod uwagę.

Jeśli byśmy tych Czechów, Rosjan czy Madagaskarczyków pomordowali albo źle naprowadzili na pas startowy, to owszem, byłyby ku temu powody. Ale jeśli nie, to po co?

Ano po to chociażby, aby jakiś niepodległościowo-antypolski obóz nie pałętał się gdzie nie potrzeba, nie przyginał faktów do z góry ustalonej tezy o zamachu i nie robił smrodu;) Owszem, po zakończeniu śledztwa należałoby tym Rosjanom, Czechom, czy Madagaskarczykom przekazać dokumentację do wglądu. Ale nie wcześniej.

stronnictwo, jak się ładnie wyraził Zamorano, prawicowo-populistyczne, wręcz życzyłoby sobie, żeby wyszło na zbrodnię ruskich. A więc, że ten Ziobro i Macierewicz naciskaliby na prokuratorów, żeby im tak wyszło. :-)

Tak. Uważam, że właśnie tak by było:) Ba, jestem tego święcie pewien. A że komisja naciskowa nic nie wymiędliła? Żadna polska komisja śledcza nie wymiędliła nigdy nic sensownego. A mimo to jakoś wątpliwości co do, na ten przykład, umoczenia Drzewieckiego i Schetyny w korupcję jakoś u Ciebie nie wyczuwam.

nie wydaje mi się, żeby Pospieszalskiemu czy Gargas trzeba było cokolwiek podpowiadać, sugerować albo do czegoś nakłaniać.

Nie no, jasne, że nie trzeba. Oni doskonale wiedzą, jaka ręka ich wykarmiła:)

Pozdrawiam też.
-
2010/09/29 01:33:55
@Albiceleste

Patriotyzm

OK, lekko to przeformułuję - czy ktoś bierze giwerę i idzie na wojnę, czy spieprza byle dalej, to jest nie jedyne, ale podstawowe kryterium patriotyzmu. Bo to jest moment próby i realny wyznacznik, ile człowiek potrafi poświęcić (oczywiście odnosi się to do zdrowych mężczyzn). Wychowanie dzieci to też ważna sprawa, no ale nie każdy to potrafi. Podobnie jak nie każdy potrafi się dobrze ustawić w życiu i nie odda państwu w podatkach tyle, co inny. Ale przecież patriotyzm to nie są umiejętności, tylko uczucie, tak samo jak nie jest większym patriotą ten, kto lepiej umie strzelać. Robienia różnych wałków, na których państwo traci kasę, ja bym nie uogólniał jako niepatriotycznego. Bo jeśli ja np. zacznę się rozglądać za fajkami bez urzędowej pieczątki, to co, jestem od tego mniej patriotyczny? Wg mnie nie, bo nie okradam państwa - to ja się nie daje temu państwu okraść. Ogólnie w sytuacji, kiedy połowę zarobionych pieniędzy oddajemy budżetowi i są one zwyczajnie marntrawione na pierdoły, ja nie umiem jednoznacznie potępić ludzi, którzy starają się to jakoś obchodzić, bo to jest chora sytuacja. Płacimy te podatki, a potem taki Sierakowski finansuje sobie z tego swoje pisemko. Albo Wajda kręci gniota, za którego musimy zapłacić na etapie produkcji, a potem kolejny raz za bilety, nawet jak nie chcemy, bo oczywiście wszystkie dzieci w wieku szkolnym muszą tego gniota obejrzeć. No nie może człowieka szlag trafić, jak widzi co się z jego pieniędzmi dzieje?

A że w mieście dużym i małym inaczej różne rzeczy wyglądają, to pewnie masz rację. Ja jednak tak jak pisałem, nie widzę tu niebezpieczeństwa.

Tym by się należało poważnie zająć, bo inaczej CASA'ów i Tupolewów możemy mieć więcej. I to bez żadnego udziału Putina.

Pewnie, że tym się trzeba zająć! Ja się zastanawiam, ilu jeszcze oficerów wojska polskiego musi się pozabijać, żeby tego Klicha szurnąć ze stanowiska. Zresztą patrz, pamiętasz Ćwiąkalskiego? Jakiś gościu powiesił w więzieniu, tzn. ktoś mu pewnie w tym powieszeniu dopomógł, ale raczej nie był to Ćwiąkalski. I co się stało? Ćwiąkalskiego zaraz Tusk pogonił z ministerstwa. A tu mamy największą katastrofę od wielu lat i nikt ze stanowiska nie poleci: ani Klich, ani Arabski, ani Kopacz (ta od ziemi przesianej na 2 metry, w której to ludzie potem znajdowali szczątki), ani tym bardziej Tusk. "Państwo zdało egzamin".

czy Ty mnie usiłujesz przekonać, że chłodny, wyrachowany specjalista od realpolitik, za jakiego chyba należy uznać Putina, w ogóle przejmuje się tym, czy ktoś jest mu miły

No niemiły np. tak, jak niemiła była mu Politkowska.

Nie wiem, czy facet w ogóle ma sumienie (choć z drugiej strony, może ma i nawet czasem używa, jesteś w stanie powiedzieć, że na pewno nie?)

Eee, no wiesz, jak gość jest w stanie zamordować setki swoich współobywateli dla celu politycznego (atak na Czeczenię), to Twoim zdaniem może mieć coś takiego jak sumienie?

inteligentny człowiek po prostu musi brać pod uwagę ryzyko niepowodzenia - reperkusje znacznie przewyższą korzyści.

Ale jakie ryzyko niepowodzenia? Nawet jeśli nie zakładamy wersji zamachowej, to wszystko co się działo po katastrofie, wyglądało na świetnie przygotowany scenariusz: na miejsce zaraz pojawiają się rosyjskie służby, które przeganiają jakichkolwiek gapiów, potem Putin gada z Tuskiem, i umawia się, że to Rosja będzie prowadzić śledztwo. Potem ogłasza się wielkie pojednanie, w które wciąga się biednego Tuska, liczącego, że uda mu się to przekuć w sukces na własnym podwórku. A efekt jest taki, że Rosja może robić co chce, nie dopuszczać polskich śledczych, nie dawać dokumentów, a polski rząd nawet nie pierdnie, bo przecież się pojednaliśmy. Pytam się: w którym momencie było ryzyko?
-
2010/09/29 01:38:52
Następnie nie odpowiedziałeś na kwestię ogólnej wiarygodności jakiegokolwiek rosyjskiego śledztwa. Wierzysz w rosyjską prokuraturę, tzn. uważasz, że w tego typu sprawach rosyjski wymiar sprawiedliwości kieruje się jakimikolwiek przesłankami prócz politycznych? No i moje pytanie - jakże się wkurwisz, że coś nie wyjdzie na jaw? Skąd będziesz wiedział, że coś nie wyszło na jaw, skoro to... nie wyjdzie na jaw?

Ano po to chociażby, aby jakiś niepodległościowo-antypolski obóz nie pałętał się gdzie nie potrzeba, nie przyginał faktów do z góry ustalonej tezy o zamachu i nie robił smrodu;)

W przypadku Rosji w ogóle nie byłoby do pomyślenia, żeby polaczki same się za śledztwo wzięły, jakby tu Putin zginął, no nie łudźmy się. W przypadku Czech i Madagaskaru prawdopodobnie też, a jakby ktoś chciał narobić smrodu (po co miałyby Czechy i Madagaskar?), to by się powołało międzynarodową komisję.

Tak. Uważam, że właśnie tak by było:) Ba, jestem tego święcie pewien.

Hm, różnica między nami polega tu pewnie na tym, że ja nie uważam Ziobry i Macierewicza za wariatów. ;-) No bo gdyby wyszło na to, że to Putin, to co, wypowiadamy im wojnę? Chyba nie, ale i tak problem jest jak cholera. Można by to próbować rozegrać w taki sposób, żeby coś ugrać, ale jednak problem jak cholera. Więc nie wiem, czemu ktoś normalny życzyłby sobie, żeby wyszło na Rosję (ale nie wiem, może Tobie nie chodzi o nikogo nienormalnego).

Żadna polska komisja śledcza nie wymiędliła nigdy nic sensownego.

Rywina.

A mimo to jakoś wątpliwości co do, na ten przykład, umoczenia Drzewieckiego i Schetyny w korupcję jakoś u Ciebie nie wyczuwam.

Mnie cała ta afera mało interesowała, coś tam poczytałem u Kataryny, ale ogólnie się w to nie wciągnąłem. Nie wiem, czy doszło do korupcji, wiem tyle, że jak polityk pokątnie spotyka się z biznesmenem, żywo zainteresowanym losem pewnej ustawy, i stara się zmienić tę ustawę tak, żeby biznesmenowi zrobić dobrze, to już jest umoczony.

Nie no, jasne, że nie trzeba. Oni doskonale wiedzą, jaka ręka ich wykarmiła:)

E? Przecież Pospieszalski nie robi programu prawicowo-katolickiego dlatego, że tylko za taki dostanie pieniądze. On robi program prawicowo-katolicki, bo jest prawicowym katolikiem.
-
2010/09/29 01:47:13
Poprawka: "nikogo normalnego".

:-)
-
2010/09/30 00:06:03
@ Klopin:

czy ktoś bierze giwerę i idzie na wojnę, czy spieprza byle dalej, to jest nie jedyne, ale podstawowe kryterium patriotyzmu.

No dobra, a co z człowiekiem, który wie, że w używaniu giwer jest raczej lichy, za to ma inne talenta, dzięki którym mógłby przysłużyć się państwu np. organizując emigracyjne struktury niepodległościowe? Czy taki typ, aby zostać uznanym za patriotę, musiałby położyć głowę w pierwszym okopie, czy jednak mógłby robić to, z czego kraj miałby jakiś pożytek?

Wychowanie dzieci to też ważna sprawa, no ale nie każdy to potrafi.

Zaraz, zaraz. Ale ja przecież nigdzie nie napisałem, że każdy rodzic winien być geniuszem praktycznej pedagogiki. Jednakowoż wypadałoby, aby każdy się w miarę możliwości wokół tematu zakręcił. Jest to kwestia o tyle mi bliska, że sam mam dzieci i jak na nie patrzę, to wiem, że gdy sam będę powoli schodził z wieku produkcyjnego - o ile Bozia da mi się aż tak daleko zaturlać;) - one wkroczą na szczyt swoich możliwości. I za te dwie-trzy-cztery dekady to od nich będzie zależał stan tego kraju.

nie każdy potrafi się dobrze ustawić w życiu i nie odda państwu w podatkach tyle, co inny

Podobnie nie zająknąłem się nawet, że ten, co oddaje państwu x zlotych, jest patriotą, a ten, co x - 1, już nie. Ale...

nie może człowieka szlag trafić, jak widzi co się z jego pieniędzmi dzieje?

Może. Przecież mnie samego trafia nader często. Tyle, że gdyby każdy sobie ustalał wg. własnego widzimisię, ile zamierza oddać państwu, to tu żadnego państwa dawno by nie było. Znaczy byłoby, ale nie polskie. Przenieśmy to w scenerię wojenną. Wyobrażasz sobie żołnierza, który nagle stwierdził, że dowództwo to banda dekli, która kompletnie niesensowne rozkazy wydaje, w związku z czym on sam dłużej wojować nie zamierza, pierdoli system, wywiesza białą flagę i idzie z wrogiem na wódkę? Nawet, gdyby dowództwo faktycznie składało się z samych idiotów, jak potraktowałbyś takiego wojaka? Otóż wg. mnie - że się tak szumnie wyrażę - na tej wojnie, którą obecnie toczymy, naszym wrogiem jest bieda. I choć nasze dowództwo, a właściwie kolejne dowództwa, to faktycznie zgraje gamoni, trzeba zagryźć zęby i do tej biedy strzelać. Inaczej wkrótce czeka nas okupacja.
A, żeby jasność była - ja od nikogo nie wymagam strzelistych aktów patriotyzmu, ani na co dzień, ani od święta. Sam też nie zamierzam stawiać się za przykład. Ale jakieś drogowskazy trzeba by mieć...

Co do apatii PO w sprawie Smoleńska, idiotyzmu twierdzenia o zdanym egzaminie etc. - w pełni się zgadzam.

Politkowska.

To - z całym szacunkiem dla pamięci o Politkowskiej - inny kaliber.

jak gość jest w stanie zamordować setki swoich współobywateli dla celu politycznego (atak na Czeczenię), to Twoim zdaniem może mieć coś takiego jak sumienie?

Kurde, znów mi to szumnie wyjdzie: wielu władcom w historii ludzkości zdarzało się mordować własnych obywateli. Sądzę, że przynajmniej część z nich sumienie jednak posiadała.

Pytam się: w którym momencie było ryzyko?

W każdym. Gdyby naprawdę doszło do zamachu, w co wciąż nie jestem w stanie uwierzyć, niechby ktoś pękł, coś sypnął, puścił choćby kroplę farby. W końcu nie zakładamy, że Putin mógłby zorganizować taką grandę kompletnie sam, nie?:) A ludzie to tylko (?) ludzie. Nawet ludzie (eks)radzieccy.
Oczywiście, do wojny raczej by nie doszło. W końcu kto chciałby umierać za Kaczyńskiego? Aczkolwiek smród zrobiłby się taki, że - o czym pisałem - straty Rosjan o kilometry przewyższyłyby korzyści.

Wierzysz w rosyjską prokuraturę, tzn. uważasz, że w tego typu sprawach rosyjski wymiar sprawiedliwości kieruje się jakimikolwiek przesłankami prócz politycznych?

Nie wierzę. Tak samo nie wierzyłbym, gdyby (współ)prowadziła to śledztwo obecna polska prokuratura (o takiej naciskanej przez Macierewicza i Ziobrę nie wspominając;) Wierzę natomiast, że może się okazać, iż rosyjskiemu interesowi nie będzie wadzić pokazanie prawdy. Jeśli zamiast niej dostanę garść mętnych banałów, wtedy się wkurwię.

(cdn)
-
2010/09/30 00:19:06
(cd)

by się powołało międzynarodową komisję.

Która i tak nie zdołałaby wywietrzyć wywołanego smrodu. Wręcz przeciwnie, mogłaby się doń dołożyć.
Ale nie tylko o smród chodzi. Ja naprawdę bardzo pryncypialnie uważam, że tym, co się dzieje w danym kraju, powinni się zajmować ludzie z tegoż kraju.

różnica między nami polega tu pewnie na tym, że ja nie uważam Ziobry i Macierewicza za wariatów

Chyba masz rację:)

Rywina.

O czymś nie wiem?

jak polityk pokątnie spotyka się z biznesmenem, żywo zainteresowanym losem pewnej ustawy, i stara się zmienić tę ustawę tak, żeby biznesmenowi zrobić dobrze, to już jest umoczony.

+1. Dokładnie na tej samej zasadzie, jak polityk w randze ministra sprawiedliwości feruje wyroki, drze się, jakby mu czegoś brakowało i kreuje się na obrońcę uciśnionych (podczas, gdy sam robi wrażenie uciśnionego tu i ówdzie), to już nie jest normalny. I żadna komisja do stwierdzenia tego faktu mi niepotrzebna:)

Pospieszalski nie robi programu prawicowo-katolickiego dlatego, że tylko za taki dostanie pieniądze.

No nie. Tyle, że gdyby nie prezes Jarunio i pomagierzy, to taki Pospieszalski mógłby sobie uskuteczniać swoje ultraprawicowo-turbokatolickie wyziewy jedynie w jakimś niszowym, ultraprawicowo-turbokatolickim medium. Gdzie i odbiorców, i pieniędzy miałby znacznie mniej, niż w TVP.
-
2010/10/01 04:45:50
No dobra, a co z człowiekiem, który wie, że w używaniu giwer jest raczej lichy, za to ma inne talenta, dzięki którym mógłby przysłużyć się państwu np. organizując emigracyjne struktury niepodległościowe?

OK. Ja oczywiście trochę uogólniam. Jeśli ktoś rzeczywiście uważa, że w ten sposób będzie z niego większy pożytek, a nie idzie mu o to, żeby nie nadstawiać karku, to w porządku. Ja się nie przyłączam do tych, którym się wydaje, że demaskują Mickiewicza, jak mówią, że mu niespieszno było na powstanie.

I za te dwie-trzy-cztery dekady to od nich będzie zależał stan tego kraju.

No i to jest jakaś nadzieja. A przynajmniej tak niby powinno być. Tylko nie wiem, czy to nie trochę jak z pedałami - niby się nie rozmnażają, a jest ich coraz więcej.

Tyle, że gdyby każdy sobie ustalał wg. własnego widzimisię, ile zamierza oddać państwu, to tu żadnego państwa dawno by nie było

No tak, ale wiadomo, że to się nagle nie stanie jakąś zarazą i się masowo nie rozprzestrzeni, bo państwo do tego nie dopuści. I mnie tu nie chodzi o jakieś grube przekręty, branie łapówek i prawdziwe okradanie państwa. Np. ludzie, co pracują na czarno. Mogą zarobić więcej hajsu, a nie muszą się zrzucać na ratowanie agonalnego ZUS-u, gdzie te pieniądze zostaną zmarnotrawione. No i co, przez tych ludzi pracujących bez umów bieda będzie większa? Według mnie na odwrót.

Kurde, znów mi to szumnie wyjdzie: wielu władcom w historii ludzkości zdarzało się mordować własnych obywateli. Sądzę, że przynajmniej część z nich sumienie jednak posiadała.

Setkami morduje rodaków, co niczym nie zawinili i ciągle ma sumienie? Czyli że niby jak, pozabijał ich, a potem ukrył twarz w dłoniach i ckliwie zapłakał? Ja tam nie mam wątpliwości, że Putin jest na tyle zimnym skurwysynem, że taką bez mała setkę polaczków zabije bez mrugnięcia okiem.

niechby ktoś pękł, coś sypnął, puścił choćby kroplę farby.

To ma sens, jeśli zakładamy, że wśród ludzi eksradzieckich z ichnich służb jest wysoki odsetek osób ze skłonnościami samobójczymi. Przecież jakby ktoś puścił farbę, to by niechybnie skończył jak Litwinienko.

Tak samo nie wierzyłbym, gdyby (współ)prowadziła to śledztwo obecna polska prokuratura (o takiej naciskanej przez Macierewicza i Ziobrę nie wspominając;)

Sorry, ale twierdzenie, że gdyby rządził PiS, to prokuratura robiłaby wszystko, żeby stwierdzić zamach, jest jednak dosyć absurdalne. Ja wiem, że w gazetach piszą, że Macierewicz to psychol (a Ziobro Beria), ale to jest mniej więcej coś takiego, jak w Związku Radzieckim wsadzanie niewygodnych ludzi do psychuszek. Macierewicz dużo wie i jest niebezpieczny, więc próbuje się go w taki prymitywny sposób zdyskredytować. No bo merytorycznych zarzutów wobec niego jakoś niewiele, wygodniej przykleić łatkę niebezpiecznego wariata (co jest prawdą w tym sensie, że gość rozwalił WSI, czego nikt "normalny" się jakoś nie palił).
-
2010/10/01 04:58:27
Ja naprawdę bardzo pryncypialnie uważam, że tym, co się dzieje w danym kraju, powinni się zajmować ludzie z tegoż kraju.

Ja nie bardzo rozumiem skąd takie pryncypialne stanowisko. Tym bardziej, że, jak sądzę, jesteś zwolennikiem naszego należenia do Europejskiej Unii.

Komisja Rywina - udało jej się trochę oświetlić kulisy sprawy. Sporo ludzi zobaczyło, jak naprawdę wygląda polityka (inna sprawa, że już pewnie zapomnieli, bo 8 lat minęło. Może by się przydała jakaś nowa afera;).

Dokładnie na tej samej zasadzie, jak polityk w randze ministra sprawiedliwości feruje wyroki, drze się

No tak, to było niepotrzebne, w ogóle uważam, że zdecydowanie za dużo było pokazówek, te występy w telewizorze i aresztowania przed kamerami. Ale też nie podnośmy do nienależnej rangi sprawy tego łapówkarza G., bo to na tyle gadania ile o tym było nie zasługuje (jeśli dobrze odczytuję Twoje intencje, bo z tym mi się "ferowanie wyroków" kojarzy).

Tyle, że gdyby nie prezes Jarunio i pomagierzy, to taki Pospieszalski mógłby sobie uskuteczniać swoje ultraprawicowo-turbokatolickie wyziewy jedynie w jakimś niszowym, ultraprawicowo-turbokatolickim medium.

Ejże, przecież Pospieszalski ma całkiem niezłą widownię. Nie wiem czy dobrze rozumiem - Ty chciałbyś usunąć z dyskursu publicznego poglądy takie, jakie ma Pospieszalski? Żebyśmy mieli tylko tą beznadziejną, nieudolnie udającą obiektywizm papkę w postaci różnych lisów? A tak w ogóle to miejscówkę w telewizji Pospieszalski zawdzięcza nie Kaczyńskiemu, tylko Dworakowi (PO).

I jeszcze na koniec to, przy okazji czego spróbuję jakoś zebrać do kupy zasadniczą kwestię, o której gadamy (może to być próba nieudana:) :
Wierzę natomiast, że może się okazać, iż rosyjskiemu interesowi nie będzie wadzić pokazanie prawdy.

Wcześniej zgodziliśmy się, że prokuratura rosyjska jest upolityczniona, czyli że wyniki śledztwa będą takie, jakie Rosji z politycznego punktu widzenia pasują. A więc wynika z tego, że Ty liczysz, że akurat, przypadkiem, pokryje się to z tym, jak naprawdę było, i niczego nie trzeba będzie ukrywać. I uwierzysz w to (lub nie uwierzysz i się wkurwisz) w zależności od tego, czy będą to mętne banały, czy nie. :-) Ja odwrotnie - skoro całe to śledztwo o dupę można potłuc*, już jestem wkurwiony i będę nawet, jeśli akurat sprawy ułożą się tak, że Rosji opłaci się podać prawdziwą wersję. Bo nawet gdyby jakimś cudem podali prawdziwą, ja nie będę mógł mieć żadnej pewności, że ona taka właśnie jest.

*Można je śmiało potłuc, bo co to za śledztwo, skoro na miejsce zdarzenia przyjeżdżają sobie jacyś dziennikarze z Polski i znajdują tam kawałek samolotu, urządzenie nawigacyjne? No co za śledztwo? A to przykład pierwszy z brzegu, jak ktoś śledzi uważnie to różnych uchybień może podać mnóstwo.
Web Counters