Wpisy z tagiem: prohibicja sport tusk usa reklama narkotyki
czwartek, 07 października 2010
Ameryka XXI w. to kraj prohibicji. Trudno znaleźć tam knajpę, w której dałoby się legalnie zajarać szluga. A nawet jak człowiek wyjdzie do knajpianego ogródka, to go stamtąd przegonią - odstaw piwo i stań na ulicy. Jak wrócisz, piwa oczywiście już nie ma. Papierosa teoretycznie nie zapalisz też na plaży, przynajmniej na tej, po której biegają David Hasselhoff z Pamelą Anderson, ciągnącej się na kilometry wzdłuż i sto metrów wszerz, gdzie by wadzić komuś dymkiem, trzeba wyjątkowego impertynenta. I tak prawo zastępuje kulturę. Podobnie na plaży jest z alkoholem, oczywiście zabroniony. Skakanie do wody, to samo - zakazane. Odpływanie od brzegu - dozwolone; dopóki woda nie sięgnie powyżej pępka, bo wtedy dzielny Mitch przeraźliwym gwizdem rozrywa bębenki plażowiczów. W pociągu o paleniu oczywiście nie ma mowy, wagonów dla palących nie znają, i co chwila przypominają, że jak ktoś zajara, to fora z pociągu. Oprócz tego na pokładzie pociagu nie wolno ściągać butów - takie safety rules. Opróćz tego, w samochodzie nie wolno przewozić pustych puszek po piwie. W hostelach alkohol surowo wzbroniony, w pociągu podobnie - chyba że kupi się u nich, płacąc za pół piwa tyle, co u nas za dwie zgrzewki. To i tak pół biedy, bo zdarzają się sklepy, gdzie piwo jest, ale jakkolwiek mocno by nie szarpać za rączkę od lodówki, dostać się do niego nie sposób. Bo już po północy - takie state law. Z kolei w autobusach zabronione jest głośne rozmawianie przez telefon... Itd, itp. W sumie trudno już nazywać lata 20-te w USA prohibicją - bo jak nazwać te współczesne, gdy na każdym kroku czerwony znaczek:
A jednocześnie, na każdej monecie, obok mordki gościa przewracającego się pewnie w grobie, niezmiennie napis liberty:
* * * Okazuje się, że dziś człowiek nie może już nawet spokojnie posiedzieć na plaży, pogapić się i posłuchać morza szumu czy tam ptaków śpiewu. Zakazu wprawdzie jeszcze nie ma, ale reklamy, dążące do zajęcia wszelkiej pustej przestrzeni na Ziemi (w tym wypadku przestrzeni powietrznej) - owszem. Zamiast szumu morza warkot silnika i zachęta do kupna wody mineralnej, środka na komary czy innej różowej golarki do pizdy. A tak naprawdę, zamiast tych wszystkich bzdurnych zakazów, należałoby ustanowić jeden - zakaz reklam. I świat byłby lepszy. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
|